wtorek, 24 grudnia 2013

WESOŁYCH ŚWIĄT!

POJAWIŁ SIĘ JUŻ PIERWSZY ROZDZIAŁ ESCAPE !
(CZYLI II CZĘŚCI) ZAPRASZAM DO CZYTANIA
I WESOŁYCH ŚWIĄT <3
http://part2escape.blogspot.com/
OD TERAZ MOŻECIE ZNALEŹĆ MNIE TYLKO TAM ;)

piątek, 29 listopada 2013

Koniec I części





...czyli epilog ;)
Zanim zaczniesz czytać, włącz to: http://www.youtube.com/watch?v=miOEmyjpLkU
I przygotuj sobie paczkę chusteczek.








Jesteś pewna, że chcesz wyjechać kochanie? – zapytała, trzymając dłonie na moich ramionach.
-Tak mamo, jestem pewna. – uśmiechnęłam się delikatnie.
-I zostawisz mnie tutaj samą, w tym wielkim domu? – zaśmiała się, rozglądając wokół.
-Na pewno Tom się tobą zajmie. – puściłam jej oczko i odwróciłam się w stronę drzwi wejściowych, gdzie stał mężczyzna.
-Nigdzie się nie wybieram. – kiwnął głową potakująco i uśmiechnął się szeroko.
-Widzisz? – spojrzałam znów na mamę, unosząc brwi.
Ta tylko się uśmiechnęła.
-Emma nie przyjdzie się z tobą pożegnać?
Uśmiech od razu zszedł z mojej twarzy. Spuściłam wzrok na walizkę, leżącą obok mnie.
-Emma nawet nie wie, że gdziekolwiek jadę. – wyszeptałam – Jej mama za każdym razem jak przychodziłam mówiła, że nie ma jej w domu, a zawsze jak dzwoniłam to odrzucała połączenie.
-Przejdzie jej…
Pokręciłam głową.
-Nie musi. Zaczynam nowe życie. Jeżeli do ciebie przyjdzie, nie mów jej gdzie jestem, ani nie dawaj jej mojego nowego numeru telefonu. – oznajmiłam stanowczo.
Mama otworzyła usta, chcąc coś odpowiedzieć, ale usłyszałyśmy dźwięk klaksonu na zewnątrz.
-No, taksówka już jest. – złapałam za walizkę.
-Odezwij się jak dojedziesz, kochanie. To długa podróż. Na pewno wszystko zabrałaś? Bilety? Inhalator?
-Tak, wszystko mam. – uśmiechnęłam się lekko i przytuliłam z całych sił rodzicielkę. – Trzymaj się.
-Ty też, kochanie.
Znów usłyszałyśmy klakson, więc oderwałyśmy się od siebie i ruszyłam do wyjścia, ciągnąc za sobą walizkę. Tom wziął dwie pozostałe i ruszył do samochodu. Poszłam za nim, ale stanęłam w progu jak wryta, widząc na chodniku chłopaka. Stał nieruchomo, centralnie naprzeciwko mnie, z dłońmi w kieszeniach spodni. Jak zwykle wyglądał idealnie, chociaż był ubrany cały na czarno i miał smutny wyraz twarzy. Przełknęłam ślinę i ruszyłam w jego stronę. Zatrzymałam się w końcu, zostawiając pomiędzy nami jakieś kilkanaście centymetrów odległości i spojrzałam mu w oczy. Błysnęły w nich łzy. Jego wyraz twarzy był obojętny, jakby starał się przekonać i mnie i samego siebie, że wszystko jest w porządku, jednak oczy zdradzały jego prawdziwe uczucia. Powstrzymałam chęć pocałowania go i przełknęłam ślinę, starając się nie rozpłakać. Znów wbiłam zęby w dolną wargę, powstrzymując się od łez. Żadne z nas nic nie mówiło. Po prostu patrzyliśmy tak na siebie przez dobre parę minut w ciszy. Po chwili poczułam kroplę wody na mojej twarzy. Na początku myślałam, że to łzy, ale potem poczułam drugą, i trzecią, i następną, aż w końcu deszcz zaczął padać na dobre. Podniosłam wzrok na niebo w tym samym momencie, w którym on też to zrobił.
Super. Scena jak z jakiegoś oklepanego filmu. Tylko, że teraz powinnam rzucić się na niego i zacząć go całować, ale nie zrobiłam tego. Chociaż bardzo chciałam.
Spojrzałam na niego ponownie.
-Na pewno chcesz to zrobić? – szepnął ledwo słyszalnie, nie zwracając uwagi na to, że jego idealne włosy powoli oklapły od deszczu.
Nie.
-Tak. – wydusiłam z siebie cicho. To był dla niego cios. Widziałam to. Nie mogłam tego znieść, więc odwróciłam od niego wzrok. Poczułam w buzi metaliczny smak, więc przyłożyłam palec do ust i zauważyłam, że z wargi leje mi się krew. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że przygryzam ją tak mocno. Wiedziałam, że jeszcze chwila i się rozmyślę, rzucę tą walizką i wrócę do osoby, którą tak bardzo kochałam.
-Ja… Ja muszę już iść. – wyjąkałam i złapałam walizkę, po czym odeszłam od niego, nawet nie patrząc mu w oczy. Czułam jego wzrok na sobie, ale nie odwróciłam się. Pomogłam taksówkarzowi włożyć walizki do bagażnika i razem zamknęliśmy go. Oparłam się o maskę samochodu i wzięłam głęboki wdech.
Wytrzymaj, wytrzymaj, wytrzymaj.
Nie wytrzymałam. Odepchnęłam się od samochodu, odwróciłam się i podbiegłam do chłopaka, prosto w jego ramiona. Przytuliłam się do niego mocno, jakby od tego zależało całe moje życie, powodując że chłopak aż stracił na chwilę równowagę. Niall na początku trochę zdezorientowany w końcu się ocknął i mocno objął mnie ramionami. Ścisnęłam w dłoniach materiał jego koszulki, czując, że zaczynam płakać. Zaciągnęłam się jego zapachem. Chłopak pocałował mnie delikatnie w głowę, przez co poczułam znajome motylki w brzuchu. Po kilku minutach w końcu oderwałam się od niego i spojrzałam mu w oczy. Powstrzymywał się od pocałowania mnie. Widziałam to. Toczył ze sobą wewnętrzną walkę i myślałam, że ją przegrał, gdy położył dłonie na moich policzkach i spojrzał mi intensywnie w oczy, ale się myliłam. Nie zrobił tego.
-Kocham cię, Chloe.
Uśmiechnęłam się blado na dźwięk jego słów. Były takie szczere. Usłyszałam w jego głosie nutę desperacji.
-Ja ciebie też kocham, Niall. – szepnęłam, po czym położyłam swoje dłonie na jego i delikatnie zsunęłam je z mojej twarzy. Spojrzałam na niego smutno i już otworzyłam buzię, żeby coś powiedzieć, ale mi przerwał.
-Tylko nie mów „żegnaj”. – jęknął – Jeszcze się zobaczymy.
Tylko uśmiechnęłam się w odpowiedzi i jeszcze raz wzięłam głęboki oddech, starając się zapamiętać jego zapach, jego wygląd, każdy centymetr jego twarzy. A potem cofnęłam się i tak po prostu odeszłam. Tym razem się nie odwróciłam. Kiwnęłam do kierowcy, że możemy jechać i wsiadłam do samochodu. Mężczyzna zapalił silnik, a ja tylko powtarzałam sobie, żeby się nie odwracać. Uderzyłam tyłem głowy o oparcie i zamknęłam oczy na kilka sekund. Zaczęłam liczyć do 5, żeby się uspokoić.
1…
Samochód ruszył.
2…
Zacisnęłam mocno powieki, powstrzymując się od płaczu.
3…
Dotknęłam palcem naszyjnika z koniczynką i wstrzymałam oddech.
„Pomyślałem, że tobie też się przyda. Poza tym chciałbym, żebyś miała coś, co będzie ci o mnie przypominać.”
4…
Tylko się nie odwracaj, tylko się nie odwracaj.
5.
Odwróciłam się. Zauważyłam go, jak kopnął z całej siły w kontener na śmieci i złapał się za głowę, po czym znów przeniósł wzrok na samochód. Nasze spojrzenia się spotkały i teraz już nie byłam w stanie powstrzymać łez. Zakryłam usta dłonią. Odwróciłam wzrok od niego i w końcu wybuchłam płaczem. Już zaczęłam żałować, że to zrobiłam. Podkuliłam nogi pod brodę, płacząc z własnej głupoty. Płakałam całą drogę na lotnisko. To naprawdę wyglądało, jak scena z jakiegoś filmu. Brakowało jeszcze tego, żebym zatrzymała samochód i wybiegła z niego, rzucając się w objęcia ukochanego.
Ale tego nie zrobiłam.
Zamiast tego pokazałam jaką jestem egoistką i zamiast stawić czoła problemom, ja po prostu od nich uciekłam.







No i mamy zakończenie I części. Króciutkie, wiem.
Wiem, że kompletnie się tego nie spodziewaliście, ale spokojnie. 
Powiem wam tylko tyle, że jeszcze się spotkają.
Startujemy z II częścią już niedługo, myślę, że miesiąc przerwy to maksimum, 
spróbuję napisać parę rozdziałów naprzód.
I część nie miała żadnej konkretnej nazwy, bo to moje pierwsze ff i szczerze mówiąc 
nawet o tym nie pomyślałam, ale teraz już myślę (XD) i II część będzie się nazywała ESCAPE. 
Dlatego, że Chloe uciekła, więc nazwa jest raczej oczywista.
Możecie wchodzić i sprawdzać, czy jest coś nowego tutaj:
Od teraz jestem tam, nie tu. Ale prawdopodobnie i tak będę tutaj wchodzić. 
Muszę wnieść jakieś drobne poprawki do rozdziałów itd.
Macie taki malutki bonusik ode mnie na zakończenie.
W razie jakiś pytań, opinii lub czegokolwiek, nie bójcie się tylko piszcie na twittera 
- @nialler_insane