piątek, 18 października 2013

34



Byłabym wdzięczna. gdybyś docenił/a moją pracę i zostawiła komentarz pod rozdziałem.To naprawdę bardzo, BARDZO motywuje.
 ______________

Po południu trochę się uspokoiłam. Starałam się nie myśleć o całej tej sytuacji. Jednak najbardziej nie potrafiłam zrozumieć dlaczego Niall od jakiś 5 godzin nie odezwał się do mnie nawet słowem. Dzwoniłam dwa razy, za trzecim włączyła się automatycznie poczta głosowa. Napisałam smsa, z pytaniem czy wszystko w porządku, ale oczywiście nie odpisał.
Zrezygnowana rzuciłam telefon na łóżko i poszłam na obiad. Jak się okazało, mamy nie było w domu i zostawiła tylko karteczkę, że musiała wrócić do pracy. Obiadu nie zdążyła zrobić, a ja nie umiem gotować, więc po prostu zrobiłam sobie frytki.
Usiadłam z talerzem przy stole i rozejrzałam się wokół. Było tak niesamowicie cicho, że słyszałam tylko swój własny oddech. Coraz bardziej zaczynało mnie to przerażać. Ja sama, w tak wielkim domu. Próbując zagłuszyć ciszę, zaczęłam sobie śpiewać, chociaż śpiewać nie umiem, no ale przecież nikt mnie nie słyszy.
Nagle zamarłam z frytką w buzi, słysząc dzwonek do drzwi. Odwróciłam się powoli w stronę głównego holu, po czym przełknęłam z trudem smażonego ziemniaka. Tradycyjnie zabrałam z półki designerski wazon, który idealnie nadawałby się do rozbicia o czyjąś głowę, bo i tak go nie lubiłam.
Podeszłam cicho do drzwi, po czym ostrożnie je otworzyłam.
Znów fałszywy alarm.
Przed drzwiami stała Ann, uśmiechająca się od ucha do ucha, a obok niej przystojny brunet z trzydniowym zarostem i prawie tak hipnotyzującymi, niebieskimi oczami, jak oczy Nialla. Zauważyłam, że trzymał moją siostrę za rękę, więc wywnioskowałam, że to musi być Brian.
No to miło, że po ponad dwóch latach zdecydowała się przedstawić nam swojego boga seksu.
Szybko schowałam wazon za siebie, żeby nie zrobić z siebie idiotki, po czym otworzyłam szerzej drzwi i uśmiechnęłam się do pary.
-Hej – powiedziała wesoło Ann, po czym wyminęła  mnie i ciągnąc swojego chłopaka za rękę, weszła do środka.
Co za kultura, siostro.
-Cześć. – wymamrotałam, po czym odłożyłam wazon na pierwszy lepszy stolik i zamknęłam za nimi drzwi.
-No ładnie sobie mieszkacie. Nie spodziewałam się, że twój chłopak ma taki gest.
Skrzyżowałam dłonie na piersiach.
-Zarabia miliony, więc w sumie to nic dziwnego.
Moja siostra tylko przewróciła oczami i rozejrzała się jeszcze raz po obszernym holu. Uśmiech nie schodził jej z twarzy. To było dziwne, że nawet nie chciała mi się odgryźć. Przecież ona prawie w ogóle się nie uśmiecha.
Co jest grane?
-Chodźcie do salonu. – powiedziałam, również z uśmiechem, chociaż nie miałam pojęcia o co chodzi. Ruszyłam w stronę dużych, białych kanap. Usiadłam na jednej z nim i poczekałam, aż zajmą miejsca naprzeciwko. Ani na sekundę nie puścili swoich rąk.
To było dziwne.
-Mamy nie ma? – zapytała trochę przygaszona Ann.
-Nie. O co chodzi? – zmarszczyłam brwi.
Moja siostra spojrzała na Briana, jakby pytając o pozwolenie, a ten uśmiechnął się do niej i kiwnął lekko głową. Znów rozpromieniona spojrzała na mnie i poprawiła się na siedzeniu.
-Pobieramy się! – pisnęła.
Szczęka opadła mi do samej ziemi.
Przez chwilę w ogóle nie byłam pewna, czy mówi serio. Oboje patrzyli na mnie, oczekując na jakąkolwiek reakcje, a ja wpatrywałam się tępo w moją siostrę, zbyt zaskoczona, żeby cokolwiek z siebie wydusić.
To nie było tak, że byłam zła. Cieszyłam się ogromnie, szczególnie z tego, że będę miała takiego przystojniaka w rodzinie. Ale po prostu nie mogłam sobie wyobrazić mojej siostry w sukni ślubnej.
-To wspaniale! – krzyknęłam w końcu i uśmiechnęłam się szeroko do nich.
No teraz już przynajmniej wiem czemu Ann się tak szczerzy cały czas.
Wyciągnęła kopertę z torebki i położyła ją na stole, po czym przesunęła w moją stronę.
-Proszę. Mamie damy osobiście, więc pewnie jeszcze wpadniemy. – uśmiechnęła się – I chciałabym, żebyś była moją druhną.
Uśmiechnęłam się szeroko.
-Jasne, że będę!
-Dobra. My spadamy, jak coś to będę dzwonić. – poklepała swojego chłopaka po ramieniu i wstała.
-Miło było cię poznać Chloe. – odezwał się po raz pierwszy Brian i uśmiechnął się szeroko.
-Tak, ciebie też. – odpowiedziałam nieśmiało, po czym odprowadziłam ich do drzwi, pożegnałam się i zamknęłam je.
Odetchnęłam głośno, po czym siadłam przed telewizorem z resztką frytek i kopertą z zaproszeniem na ślub. Otworzyłam ją i przeczytałam. Na szczęście mogłam przyjść z osobą towarzyszącą, więc Niall nie będzie się nudził. Uśmiechnęłam się, czytając datę ceremonii.
14 luty.
Jakie to słodkie, pobiorą się w walentynki.
Odłożyłam kopertę na stół i wróciłam do oglądania MTV.


Rano, wychodząc do szkoły natknęłam się na jakiegoś wielkie osiłka, stojącego nieruchomo pod moimi drzwiami.
-Ym, przepraszam. Kim pan jest? – zapytałam zdziwiona, a on popatrzył na mnie jak na idiotkę.
-Pan Horan mnie przysłał.
Zmarszczyłam brwi.
Nie sądziłam, że mówił serio z tym ochroniarzem.
-Ah… Dobra. Tylko proszę, żeby cię nie zobaczyła mama. Nie chcę jej martwić.
Kiwnął tylko głową na znak, że rozumie i oddalił się trochę w stronę podwórka.
Dziwny koleś.
Westchnęłam i w tym samym momencie dostałam smsa.

Od: Niall <3
Przepraszam, że się nie odzywałem. Byłem zajęty. Wysłałem ci ochroniarza.
Przyjadę po Ciebie po szkole. Kocham Cię ;*

Przynajmniej wiem, że żyje.
Schowałam telefon do kieszeni i ruszyłam w stronę szkoły. Na miejscu spotkałam Emmę i opowiedziałam jej o ślubie mojej siostry, jej przystojnym narzeczonym itd.
Nie powiedziałam ani słowa a Tamarze Hill, która postanowiła mnie prześladować. Wiem, że powinnam komuś o tym powiedzieć, ale jak na razie nie byłam na to gotowa i w dodatku to wcale nie było nic poważnego tylko ja jestem tak słabo odporna psychicznie.
Idąc korytarzem szkolnym Emma opowiedziała mi, jak na mojej imprezie urodzinowej jakiś chłopak wziął ją za mnie i wrzucił do basenu, chociaż kompletnie nie jesteśmy do siebie podobne. Udawałam, że o niczym nie wiem, chociaż tak chciało mi się śmiać, że powstrzymywałam głupi uśmieszek patrząc wokół. Wszyscy jakoś tak dziwnie na mnie patrzyli. Zmarszczyłam brwi.
-Hej, Emma. Też czujesz się jakby wszyscy nas obserwowali?
Dziewczyna rozejrzała się.
-Hm. Może ci się wydaje.
Uśmiechnęła się lekko, chociaż ona też czuła, że coś jest nie tak. Wiedziałam to.
Doszłyśmy do naszych szafek i wtedy stanęłam jak wryta. Koło mojej szafki stało kilku uczniów, śmiejących się, albo patrzących na nią dziwnie. Po chwili jeden chłopak spojrzał na mnie i klepnął drugiego w ramie, na co wszyscy odwrócili się i wbili wzrok we mnie. Podeszłam do szafki, starając się ignorować tych idiotów, ale gdy tylko ją zobaczyłam, odruchowo się cofnęłam i zakryłam dłonią usta.
Na szafce było napisane czerwonym sprayem, który wyglądał jak krew: SZMATA.
 Wokół ktoś poprzyklejał zdjęcia moje i Nialla, przerwane na pół, sfotoshopowane tak, że na jednym wyglądałam, jakbym robiła mu loda. Były też zdjęcia z mojego salonu, te które ktoś zrobił z mojego podwórka.
Stałam jak wryta, do moich oczu napłynęły łzy.
-Ile ci płaci za usługi? – ktoś krzyknął.
Zobaczyłam błysk flesza i wtedy się zorientowałam, że robią mi zdjęcia. Emma pociągnęła mnie szybko do tyłu, sama nie wiedząc o co chodzi, a ja tylko szepnęłam, że muszę iść i jak najszybciej wybiegłam ze szkoły. Krzyczała za mną, ale wiedziała, że chcę zostać sama, więc dała mi spokój.
Na szczęście na zewnątrz padało, więc moje łzy zlały się z deszczem. Biegłam do domu całą drogę.
Kto mógł zrobić coś takiego? Tamara.
I puściła plotkę, że uprawiam seks z Niallem za pieniądze.
Co za chamska suka!
Wbiegłam szybko do domu, omijając ochroniarza, który jak na zawołanie wyskoczył z krzaków, pytając czy wszystko ok.
-Nie wpuszczaj nikogo do domu! – krzyknęłam i zamknęłam drzwi, po czym oparłam się o nie i już kompletnie wybuchłam. Zjechałam w dół i usiadłam na panelach, płacząc jak małe dziecko.


Niall
Czekałem punktualnie po siódmej lekcji na parkingu przed szkołą. Dzwonek zadzwonił i ze szkoły wybiegło jakieś 50 osób, ale nie było wśród nich mojej dziewczyny. Potem wychodziły coraz to mniejsze gromadki, którym aż tak się nie spieszyło. Po 5 minutach zacząłem się martwić. Zadzwoniłem do niej, ale nie odebrała. Zaczepiłem więc jakiegoś chłopaka, którego kojarzyłem z jej klasy.
-Ej, nie wiesz gdzie jest Chloe?
Ten tylko spojrzał na mnie, robiąc przy tym chamski uśmieszek i spojrzał mi w oczy.
-A co, stęskniłeś się za jej cipką?  - zapytał, po czym zaczął się śmiać i odszedł.
Co?
Byłem zbyt zdezorientowany i zdziwiony, żeby jakkolwiek zareagować. Gdy się ocknąłem i zrozumiałem co ma na myśli, odwróciłem się w stronę, w którą odszedł, ale już go nie było. Spojrzałem więc z powrotem na szkołę i wtedy zobaczyłem moją ostatnią deskę ratunku, Emmę z przyklejonym telefonem do ucha i rozglądającą się pospiesznie wokół. Już miałem ją wołać, gdy mnie zobaczyła. Szybko podbiegła do mnie i spojrzała na mnie zmartwiona.
-Właśnie do ciebie dzwoniłam.
-O co chodzi?
Opowiedziała mi wszystko co wydarzyło się dzisiaj w szkole, a ja sam połączyłem fakty ze zdjęciem i „życzeniami” urodzinowymi. Zorientowałem się, że Emma nie wie o wszystkim, bo była zbyt zdezorientowana, więc po prostu powiedziałem jej, że muszę iść i szybko wsiadłem do samochodu, po czym odjechałem.
Zatrzymałem się pod domem Chloe i wyskoczyłem z samochodu, nawet nie zamykając za sobą drzwi i pobiegłem do drzwi wejściowych, które w ostatnim momencie zasłonił mi głowę wyższy ochroniarz.
-Tom, co ty wyprawiasz? – warknąłem.
-Pani Woods wyraźnie powiedziała, że mam nikogo nie wpuszczać. – odparł obojętnie.
-Do cholery Tom, to ja cię zatrudniłem!
-Ale praktycznie pracuję dla niej.
Zacisnąłem dłonie w pięści.
-Kurwa Tom, odsuń się! To poważna sprawa!
Popatrzył na mnie chwile, ale ostatecznie nie zmienił decyzji, więc ja to zrobiłem. Zanim się zorientował, pobiegłem na podwórko i ku mojemu szczęściu drzwi tarasowe były otwarte więc wbiegłem przez nie. Stanąłem w miejscu, rozglądając się wokół.  Było jakoś… cicho.
-Chloe?
Zacząłem iść w stronę kuchni i usłyszałem cichy szloch.
-Chloe?
Przyspieszyłem trochę i zobaczyłem ją, bezbronną. Leżała skulona na podłodze w holu i płakała cicho. Wydawała się mnie nie zauważyć.
Podbiegłem do niej i wziąłem dziewczynę w ramiona. Spojrzała na mnie zaczerwionymi oczami, po czym znów zaczęła płakać. Bez wahania wziąłem ją na ręce, po czym zaniosłem na górę do sypialni. Położyłem ją na łóżku, a sam zająłem miejsce obok i wtuliłem ją do siebie. Łkała jeszcze, mocząc łzami moją koszulkę, ale miałem to gdzieś. Głaskałem ją po plecach, uspokajając ją.
Serce mi pękło, widząc ją w takim stanie. Wiedziałem, że to przeze mnie.
Oni ją zniszczą. 




 Zaraz uzupełnię bohaterów o Tamarę o Briana. 
Mam nadzieję, że się podoba. 
Powtarzam, że musiałam zmienić szablon. 
Dla niezorientowanych w temacie, zapraszam do poprzedniej notki. 
Dziękuję za 100 obserwatorów. Nawet nie wiecie, jaka jestem szczęśliwa ♥ !

czwartek, 17 października 2013

Informacja.

To nie jest notka z rozdziałem. Chcę tylko napisać, że musiałam zmienić szablon, bo tamten się zepsuł (nie wiem czemu). Próbowałam jakoś to naprawić, wgrywałam od nowa ale nic z tego. Na razie musicie przeżyć z tym co jest, w najbliższym czasie postaram się zamówić gdzieś jakiś szablon.
W razie pytań - @nialler_insane
Rozdział pojawi się w ciągu najbliższych trzech dni. Tak myślę.

Nie wiecie w jakiej szabloniarni zrealizują mi szybko zamówienie??


 I PRZY OKAZJI DZIĘKUJĘ ZA 100 OBSERWATORÓW. KOCHAM WAS!  ♥

niedziela, 13 października 2013

33



Otworzyłam delikatnie oczy, spoglądając na bezczelne promienie słoneczne, które przedostały się do pokoju. Mamrocząc coś pod nosem przewróciłam się na drugi bok, opatulając szczelniej kołdrą.
Dopiero po chwili dotarło do mnie co się wydarzyło tej nocy i otworzyłam szeroko oczy, zrzucając z siebie kołdrę. Spojrzałam odruchowo na miejsce obok mnie, ale ku mojemu zdziwieniu było puste. Po moim ciele przeszedł nieprzyjemny dreszcz, w głowie od razu pojawiły się czarne scenariusze, przypomniałam sobie słowa Josha, później ojca, o tym, że Niall zostawi mnie zaraz po tym jak mnie wykorzysta.
Ale to przecież nie mogło być prawdą.
-Niall? - wydałam z siebie dziwny dźwięk, jakby szept połączony z cichym piskiem rozpaczy.
Odpowiedziała mi cisza. Przełknęłam głośno ślinę i zeszłam z łóżka, po czym całkiem naga wyszłam z sypialni.
Skrzywiłam się do siebie, czując ból w kroczu, który nasilał się z każdym kolejnym ruchem.
Rozglądając się na boki szybko dotarłam do przeszklonego salonu i widząc koszulkę Nialla, leżącą na podłodze, schyliłam się i podniosłam ją z ziemi. Przycisnęłam materiał do klatki piersiowej, a po chwili założyłam na siebie i zeszłam na dół.
Odetchnęłam z ulgą i wypuściłam głośno powietrze z ust, widząc stojącego do mnie tyłem blondyna w samych bokserkach.
Skłamałbym mówiąc, że nie ma fajnego tyłka.
Podeszłam na palcach do niego, ale oczywiście moja wrodzona gracja spowodowała, że po drodze zwaliłam jakiś idiotyczny, designerski wazon robiąc przy tym taki huk, że chłopak podskoczył ze strachu, przypadkowo podrzucając na łopatce jajko, które przykleiło się do sufitu. Wazon rozbił się na setki maleńkich kawałeczków jakiegoś dziwnego tworzywa, a ja szybko odskoczyłam od niego i ominęłam, po czym podeszłam do swojego chłopaka. Stanęłam  obok niego i spojrzałam w jego stronę, ale on totalnie mnie zignorował, wpatrując się tępo w sufit. Widziałam, jak z trudem przełknął ślinę.
Boże, był taki perfekcyjny z tymi zmierzwionymi włosami i umięśnionymi ramionami.
Powędrowałam wzrokiem tam, gdzie patrzył i zobaczyłam jajko sadzone, stopniowo, ale bardzo powoli odklejające się od sufitu. Przyłożyłam dłoń do ust, próbując powstrzymać się od śmiechu, natomiast Niall był śmiertelnie poważny. W końcu nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać, patrząc to na jajko, to na swojego chłopaka. On po chwili też parsknął śmiechem, po czym odwrócił się i widząc resztki wazonu na ziemi powiedział:
-Nie będę tego sprzątał.
-A ja tego. - odparłam, po czym wskazałam na jajko, które w tym samym momencie odkleiło się od sufitu i spadło na blat kuchenny.
-Samo się posprzątało. - powiedział wyraźnie zadowolony z siebie, unosząc brwi.
Przewróciłam oczami w odpowiedzi i burknęłam pod nosem, że nie mam ochoty na jajka, na co on w sekundzie znalazł się naprzeciwko mnie, niebezpiecznie blisko, opierając się rękami o blat po moich bokach.
-Ja też. Wiesz co bym zjadł?
-Co? - zaśmiałam się, kładąc dłonie na jego klatce piersiowej.
-Ciebie. - wyszeptał przy moich ustach, powodując, że przez moje ciało przepłynęła fala ciepła. Uśmiechnęłam się, przygryzając dolną wargę, na co on posadził mnie na blacie i zaczął mnie całować. Położyłam dłonie na jego karku i przyciągnęłam go bliżej siebie, a on rozszerzył mi nogi, stając pomiędzy nimi. Syknęłam z bólu i lekko wbiłam paznokcie w jego szyję, gdy to zrobił. Od razu wyczuł, że coś jest nie tak. Zastygł w miejscu, a po sekundzie odsunął się delikatnie i spojrzał mi w oczy.
-Boli cię?
-To normalne.
-A jeśli nie?
-Niall, to normalne.
-Nie chciałem ci zrobić krzywdy.
Spojrzałam mu pewnie w oczy i odparłam spokojnie:
-Nie zrobiłeś. Nie żałuję tego.
Westchnął tylko i zjechał dłońmi wzdłuż mojego ciała, zatrzymując je na moich biodrach. Przyjrzał mi się dokładnie.
-Mówiłem kiedyś, że wyglądasz seksownie w moich koszulkach?
Zaśmiałam się.
-Nieee. - przeciągnęłam.
-Wyglądasz seksownie w moich koszulkach. - zaśmiał się i odsunął się ode mnie, wręczył mi kubek z herbatą i po chwili usiadł przy stole. Zeskoczyłam z blatu i usiadłam naprzeciwko niego, sącząc powoli gorący napój. Niall oparł się wygodnie na krześle i spojrzał na mnie.
-Wiesz... Ludzie mówią, że mnie zdradzasz z Bieberem.
Zakrztusiłam się herbatą, gdy tylko wypowiedział te słowa. Zaczęłam kaszleć, na co on tylko uśmiechnął się szeroko, nie zważając na to, że właśnie mogłam zginąć.
-Wyjaśnisz mi to? - popatrzył na mnie, zabawnie poruszając brwiami.
Uniosłam kącik ust do góry.
-Wiesz... Tak wyszło. Jest taaki seksowny. -oparłam brodę na dłoni i westchnęłam marzycielsko, wpatrując się w jakąś bliżej nieokreśloną przestrzeń, na co on zareagował śmiechem.
- W sieci krąży pełno zdjęć waszej dwójki. Chyba muszę mu powiedzieć, że jesteś moja.
Przewróciłam oczami, śmiejąc się z niego. Wstał na chwilę i już myślałam, że się obraził, ale po chwili wrócił z powrotem z laptopem na rękach, wstukując coś w klawiaturę. Usiadł na swoim poprzednim miejscu i położył laptopa przed sobą, by po chwili obrócić go w moją stronę.
-To zdjęcie mnie jednak bardziej ciekawi. – powiedział, a ja spojrzałam na dość niewyraźną fotografię na której widać przez szybę Nialla i mnie, całujących się jak dzicy w oszklonym salonie. Zerknęłam na chłopaka znad ekranu. – Najlepsze jest to, że to zdjęcie mogło być zrobione tylko z jednego miejsca.
Spojrzałam na niego, nie będąc pewna o co chodzi. Niall rzucił mi bordowe rurki i kazał je założyć, po czym wziął laptopa do rąk i wyszedł na taras. Poprowadził mnie w głąb podwórka, aż w końcu stanął w miejscu, przy basenie i dał mi laptopa do rąk.
Spojrzałam na wyświetlacz, później na widok przede mną i już wiedziałam.
-…z mojego podwórka. – szepnęłam.
Zerknęłam jeszcze za siebie, ale był tam tylko żywopłot, więc tak naprawdę sprawca nie mógł zrobić zdjęcia z innego miejsca. A to oznacza, że ktoś się włamał.
Najprawdopodobniej widział całą tą akcję.
Z mojego podwórka. 
Spojrzałam na Nialla lekko przerażona faktem, że ktoś mnie albo jego śledzi. Być może siedzi teraz w krzakach i się z nas śmieje, albo tylko czeka, aż nastanie noc, żeby poderżnąć mi gardło.
Oglądam za dużo horrorów.
-Kto mógłby tutaj wejść, żeby zrobić nam zdjęcie?
Niall wzruszył ramionami.
-Ktokolwiek. Głównie psychofanki są na tyle głupie, że mogłyby zrobić dosłownie wszystko. Jedna raz włamała się do mojego pokoju przez okno, a jak do niego wszedłem to powiedziała, żebym ją przeleciał…
Uniosłam brwi, na co on spojrzał na mnie dziwnie.
-No przecież tego nie zrobiłem, bez jaj.
Zaśmiałam się w odpowiedzi.
-Czyli co z tym zrobimy?
-Na razie nic. Najwyżej podeślę ci jakiegoś ochroniarza. Nie ma nikogo w szkole, kto by się na ciebie jakoś krzywo patrzył, no nie?
-Raczej nie, nie zauważyłam. Chociaż… - otworzyłam szeroko oczy – Jedna dziewczyna w moje urodziny życzyła mi, żebyśmy się rozstali.
Zapadła niezręczna cisza.
Po chwili Niall spojrzał na mnie z nagłą złością w oczach.
-Czemu mi tego nie powiedziałaś?
-Nie czułam potrzeby… Jakoś tak… Wiesz… - szepnęłam.
-Nie, nie wiem. Muszę wiedzieć takie rzeczy, inaczej ktoś może zrobić ci krzywdę. Martwię się– powiedział, zaciskając zęby po czym niemal wyszarpnął mi laptopa z rąk i ruszył w stronę domu.
Odprowadziłam go wzrokiem, nie do końca rozumiejąc całą sytuację i to, że tak bardzo go to zdenerwowało.
O co właściwie chodzi?
Te psychofanki są faktycznie aż tak groźne?
Po chwili się ocknęłam i wróciłam do budynku. Zjedliśmy śniadanie, sprzątnęliśmy resztki wazonu i jajka, po czym Niall oznajmił, że musi iść, pocałował mnie tylko na pożegnanie i wyszedł z domu, całkowicie olewając moją dezorientację.
Chwilę potem jak wyszedł, napisałam smsa do Emmy o treści „Zrobiłam to” i nawet nie zdążyłam odłożyć telefonu na półkę, gdy blondynka do mnie zadzwoniła.
-Chcę wiedzieć wszystko. – powiedziała od razu, nawet nie czekając aż cokolwiek powiem.
Przewróciłam teatralnie oczami, chociaż wiedziałam że tego nie widzi.
-Było fajnie. – zaczęłam, rzucając się na miękką, białą sofę.
-Jak bardzo fajnie?
Perfekcyjnie.
-Bardzo fajnie. – szepnęłam, przypominając sobie zeszłą noc.
Usłyszałam jej śmiech w słuchawce.
-No dobra, i jak wrażenia dzisiaj, robiliście to pod prysznicem drugi raz?
-Co? Nie! – zaśmiałam się – Właściwie to Niall wyszedł ode mnie jakiś zły.
-Pewnie byłaś kiepska.
-Emma, nie dobijaj mnie!
-Przepraszam. Na pewno nie chodziło o to. Po prostu zostawił włączone żelazko w domu, wiesz…
-Ugh. Jak ty mnie dener… - nie dokończyłam, bo usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi wejściowe. Zamarłam, serce podskoczyło mi do gardła, przypominając sobie te cholerne psychofanki. - … muszę kończyć.  – powiedziałam do niej szeptem, po czym rozłączyłam się i odłożyłam cicho telefon na kanapę.
Wstałam i biorąc kolejny designerki wazon z półki, poszłam w stronę drzwi. Gdy tylko wyszłam zza zakrętu i zauważyłam swoją mamę, która odwieszała kurtkę na wieszak, odetchnęłam głośno i przycisnęłam wazon do siebie.
-Jezu, jak mnie przestraszyłaś. – wymamrotałam.
Mama odwróciła się i uśmiechnęła się szeroko.
-Przepraszam. Jak się udała impreza?
-Było świetnie. Ale prezent jeszcze lepszy. – rozejrzałam się wokół.
-Tak, to naprawdę bardzo miłe z jego strony. Słońce, dlaczego trzymasz w ręce wazon?
-Co? A, to! Wazon… - spojrzałam na ten dziwny przedmiot – Wiesz, spodobał mi się.
Chyba mi uwierzyła, bo tylko posłała mi ciepły uśmiech, po czym zabrała się za rozpakowywanie zakupów, więc ja odłożyłam wazon z powrotem na miejsce i szybko ulotniłam się do swojego pokoju, biorąc ze sobą laptopa, co nie było takie łatwe, zważając na to, że każdy krok sprawiał mi ból. Usiadłam na łóżku w swojej sypialni i włączyłam twittera, potem interakcje, które tętniły życiem, odkąd świat dowiedział się, że jestem dziewczyną Nialla.
Moją uwagę przykuło kilka złośliwych komentarzy, typu: „jesteś brzydka”, „nie zasługujesz na Nialla”.
Był też jeden, dodany niedawno.
Wyjątkowo chamski.
„Jesteś szmatą”
Zamrugałam parę razy, czując jak do moich oczu napływają łzy. To już jest lekka przesada.
Co ja im niby zrobiłam, żeby mnie wyzywać od szmat?
Chodzi o to, że się z nim przespałam? To mój chłopak i to chyba normalne, że uprawiamy seks.
Wytarłam łzy z policzków, powtarzając sobie, że to tylko głupie hejty, po czym wzięłam parę głębokich wdechów, uspakajając się przy tym. Stwierdziłam, że nie powiem tego Niallowi. Nie chciałam go denerwować. Spojrzałam jeszcze raz na tego idiotycznego tweeta, po czym włączyłam profil tej dziewczyny. Kliknęłam na ikonkę z jej zdjęciem i przyjrzałam się mu dokładnie.
Kojarzyłam skądś tą dziewczynę.
Wiem.
To ta sama, która zaczepiła mnie w szkole mówiąc, że życzy mi, żeby Niall ze mną zerwał.




PRZEPRASZAM ŻE TAK DŁUGO, PRZEPRASZAM ŻE TAKIE KRÓTKI, 
PRZEPRASZAM ŻE JEST TAKI BEZNADZIEJNY. NIE MAM DO TEGO GŁOWY OSTATNIO 
I NIE WIEM KIEDY POJAWI SIĘ KOLEJNY ROZDZIAŁ.