niedziela, 23 czerwca 2013

19



Jak Harry mówił, że jedziemy do domku nad morzem, to wyobrażałam sobie małą, drewnianą chatkę przy plaży, a nie to, co widzę teraz przed sobą. Stałam przed samochodem, patrząc na ogromny biały dom, który wyglądał jak prostokąty ułożone w grze Tetris. Niektóre z nich były bardziej wysunięte, inne mniej, każdy w inną stronę. Willa nie miała żadnego dachu, a wszystkie oprawki okien były czarne i idealnie komponowały się z ciemnoszarymi skałami, na których była położona posiadłość z bezpośrednim zejściem do plaży. Wokół domu stało kilka palm i inne egzotyczne rośliny, których nazw nie znam. Był też wielki taras, wyłożony ciemnobrązowym drewnem, a na środku niego znajdował się basen z krystalicznie czystą wodą.
W jednym momencie poczułam się, jak w filmie.
Tutaj było tak idealnie.
Tak bajecznie.
Dopóki nie zostałam chamsko szturchnięta w ramię przez Josha, który przeszedł obok mnie.
Spojrzałam na niego i automatycznie straciłam jakiekolwiek chęci spędzenia z nim czterech dni pod jednym dachem. Rozejrzałam się wokół i zauważyłam, że wszyscy chłopcy poszli obładowani walizkami do domu, a ja zostałam na parkingu z Eleanor. Dziewczyna spojrzała na mnie i uśmiechnęła się do mnie spod swojego ogromnego, kremowego kapelusza.
-Nie martw się. Też za nim nie przepadam.
Spojrzałam na nią lekko zdziwiona.
Czyżbym miała sojusznika?
-Aż tak to widać? – zapytałam i zaśmiałam się lekko, po czym spojrzałam znów w stronę chłopaków.
-Nie,  ale ci debile są na tyle tępi, że w życiu nie skapnęliby się, że nie życzymy sobie obecności Josha tutaj.
Przewróciła teatralnie oczami i poprawiła torebkę na ramieniu.
- Nie trawię go. Jest podejrzany. Wiedz, że jestem po twojej stronie, Chloe.
Uśmiechnęłam się do niej szczerze i odprowadziłam ją wzrokiem, po czym sama sięgnęłam do samochodu po swoją torebkę, spojrzałam jeszcze raz na willę i ruszyłam w jej stronę, modląc się, żebym przeżyła ten wyjazd.


Weszłam do pokoju, w którym miałam mieszkać i znów wybałuszyłam oczy ze zdziwienia. Ten „pokój” był chyba z 10 razy większy niż ten w moim domu. Ogromna przestrzeń, garderoba, własna łazienka, wyjście na śliczny balkonik z widokiem na ocean i wielkie łóżko z jedwabną pościelą, na której już leżał mój chłopak. Wtf?
-Co robisz w moim pokoju, Niall? – zapytałam, odkładając swoją torebkę na bok i podeszłam do łóżka.
Spojrzał na mnie i podniósł się, opierając się na łokciach.
-Mieszkam. – odparł rozbawiony.
Uniosłam brwi i weszłam na łóżko, po czym usiadłam naprzeciwko niego.
-Jak to mieszkasz?
-No normalnie, Close. Mieszkam.
-Close?
Zaśmiał się.
-Fajna ksywka, nie? Będę cię tak nazywał.
Spojrzał na mnie zadowolony, a ja się zaśmiałam.
Blondyn złapał mnie w talii i przysunął do siebie tak, że byłam pomiędzy jego nogami. Przygryzłam dolną wargę i spojrzałam na niego, na co on poruszał zabawnie brwiami i w sekundzie wpił się w moje usta, co ja odwzajemniłam i niemal od razu odsunęłam go delikatnie od siebie, śmiejąc się.
-Czyli mówisz, że będziemy razem mieszkać?
Pokiwał głową, szeroko się uśmiechając.
Rozejrzałam się wokół siebie.
-No to wiesz, że… Śpisz na ziemi? – spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się słodko.
-Co? O nie nie, Close. Ja śpię tutaj.
Wysunęłam dolną wargę do przodu.
-Czyli ja mam spać na ziemi?
-Nie! Ty śpisz ze mną debilko. – zaśmiał się i znów musnął moje usta.
-O nie nie, kotku. Ja muszę pilnować swojej cnoty. – zrobiłam poważną minę.
Niall spojrzał na mnie dziwnie, po czym zaczął się śmiać.
-Przecież cię nie zgwałcę.
Zaśmiałam się.
-Przecież wiem. Żartowałam. – przewróciłam oczami, wystawiłam do niego język i wstałam z łóżka. Kucnęłam przy swojej walizce, otworzyłam ją i wyciągnęłam z niej strój kąpielowy.
-Będziesz się przebierała przy mnie?
Usłyszałam za sobą i wyobraziłam sobie tą jego cwaną minę i oczy pełne pożądania. Mimo tego nawet się nie obejrzałam, tylko przewróciłam teatralnie oczami i zamknęłam walizkę. Stwierdziłam, że trochę się z niego pośmieję, więc wstałam, chwytając do ręki strój i obróciłam się do niego. Ściągnęłam powoli bluzkę i rzuciłam ją gdzieś na bok, czując na sobie jego wzrok. To samo zrobiłam ze spodniami i spojrzałam na swojego chłopaka, który gapił się na mnie z szeroko otwartymi oczami, widocznie zdziwiony moją nagłą śmiałością. Zaśmiałam się pod nosem i sięgnęłam za plecy, jednym ruchem odpięłam stanik wciąż go przytrzymując.
-Serio? – jęknął Niall. Ewidentnie nie mógł uwierzyć, że się przed nim rozbieram.
-Nie. – odparłam i śmiejąc się, pobiegłam szybko do łazienki, zamykając się na klucz.
-Jesteś wredna, Chloe!
Usłyszałam za drzwiami jego śmiech i sama również zaczęłam się śmiać, po czym przebrałam się na spokojnie w strój kąpielowy, włosy związałam w luźnego koka i wyszłam z łazienki. Ku mojemu zdziwieniu blondyna nie było w pokoju.
Pewnie udaje że się obraził.
Zaśmiałam się pod nosem, wrzuciłam do torebki krem do opalania, telefon, okulary itd., chwyciłam klucze i wyszłam z pokoju, zamykając go na klucz. Wrzuciłam klucze do torebki i odwróciłam się, ale odruchowo przywarłam plecami do drzwi. Przyłożyłam dłoń do klatki piersiowej, próbując opanować nagłe przyspieszenie bicia serca. Wzięłam głęboki oddech i spojrzałam na Josha, opartego o ścianę naprzeciwko, z fajką w ustach. Był tak cholernie rozbawiony moją reakcją.
Znów dałam mu wygrać. Nie potrafię pokazać mu, że jestem ponad to, że mnie to nie rusza. Ciągle tylko daję mu do zrozumienia, że się go boję i ma nade mną przewagę. Może mną manipulować.
-Co tam, mała?
-Daruj sobie Josh. – odparłam, wymuszając na sobie opanowany ton głosu.
-Tylko mi tu nie zemdlej. Wiem, że cię podniecam, ale możemy się pobawić później.
Zaśmiałam się gorzko.
-Jesteś żałosny. – powiedziałam i przewróciłam oczami, po czym odsunęłam się od drzwi i skierowałam się w stronę schodów, jednak po chwili zostałam z powrotem przyciśnięta do ściany. Spojrzałam przestraszona na chłopaka.
-Nazwij mnie tak jeszcze raz suko, to tego pożałujesz. – syknął przez zaciśnięte zęby, splunął obok mnie i zostawił mnie samą, odchodząc do swojego pokoju.
Zostałam tak jeszcze przez chwilę, nie będąc pewna tego, co się przed chwilą stało, po czym osunęłam się po ścianie w dół i usiadłam, chowając twarz między kolana, obejmując je rękami. 
Nie wiem ile tam siedziałam, aż usłyszałam nad sobą cichy szept.
-Chloe?
Podniosłam wzrok i zamrugałam parę razy, po czym wytarłam palcami łzy, które rozmazywały mi widok i spojrzałam na Emmę, stojącą nade mną.
-Chloe, co się stało?
Momentalnie kucnęła przy mnie i ujęła moją twarz w dłonie. Jednak ja zignorowałam jej pytanie.
-Czemu nie jesteś na plaży, z resztą?
-Szukałam cię. Muszę ci coś powiedzieć. - przygryzła dolną wargę i rozejrzała się szybko wokół.
Poprawiłam się na ziemi i spojrzałam uważnie na przyjaciółkę.
-Ten cały Josh... - wzdrygnęłam się na dźwięk jego imienia - On... On chciał... Chciał się ze mną przelizać, albo nawet coś więcej... Że chciał to nic, ale on prawie mnie do tego zmusił, Chloe. Boję się go - szepnęła.



Przepraszam was! ♥
Miałam tyle nauki, że nie ogarniałam niczego. 
Do tego jeszcze próby taneczne i występ. W ogóle nie miałam czasu dla siebie. 
Dzisiaj na szybko coś napisałam, ale rozdział bardo krótki i żadnej konkretnej intrygi, ale nadrobię to. Będę teraz dodawała częściej rozdziały, niedługo pojawi się dość długi, jak tylko się za niego zabiorę.
Obserwujcie mnie na tt @nialler_insane

wtorek, 11 czerwca 2013

18



Na moje szczęście zostałam przydzielona do samochodu z Niallem, Zaynem i Harrym. Emma jechała następnym z Liamem, a ostatni byli Louis, Eleonor i… Josh. Jako, że tylko Harry znał dokładnie drogę, jechaliśmy pierwsi. Cieszyłam się w duchu i dziękowałam Bogu za to, że chociaż te 4 godziny drogi będę spokojna i bezpieczna. Dopiero później zaczną się schody.
Chociaż… teraz mam wrażenie, jakby Josh tylko mnie straszył. Jest strasznie głupi, pewnie po prostu przyszedł mu do głowy taki durny pomysł żeby skomplikować mi życie. W rzeczywistości nic mi nie zrobi, bo niby co by to miało być?
Niall najwidoczniej też jest naiwny, skoro uważa go za swojego przyjaciela, a nawet nie wie jak Josh traktuje dziewczyny. Nie chcę go obrażać, ale czasem naprawdę jest lekkomyślny.

Poza tym, chociaż naprawdę nie chciałam, ciągle wracały do mnie słowa Josha, Nie startuj do niego, bo w życiu nie będzie cię chciał. A nawet jeśli, to i tak zostawi cię zaraz po tym, jak się z tobą zabawi. Tak bardzo nie chciałam w to wierzyć, naprawdę. Ale z drugiej strony nawet internet może potwierdzić że Niall właśnie taki jest. Bałam się, że mnie zrani. Bałam się nawet o samą siebie, że zrobię coś, czego będę żałować. Podejmę spontaniczną decyzję tylko po to, żeby go przy sobie zatrzymać. Poza tym, coś czuję, że Josh jeszcze nieraz przypomni mi, że nie jestem warta swojego chłopaka. Cała ta sytuacja jest jakaś chora.
Dlaczego po prostu nie powiem blondynowi jaki naprawdę jest Josh?

Przeniosłam wzrok od okna, bo już zaczynało mi się kręcić w głowie od ilości drzew, przesuwających się przed moimi oczami z ogromną prędkością i spojrzałam na blondyna, siedzącego obok mnie. Zaśmiałam się cicho widząc, jak Niallowi się przysnęło na siedząco. W sumie to się mu nie dziwię, musieliśmy wstać przed 4 w nocy, bo Harry stwierdził, że im szybciej dotrzemy na miejsce, tym będziemy mieć więcej czasu na dziką imprezę. Już sobie wyobrażam jakąkolwiek zabawę z Joshem.
Złapałam delikatnie blondyna za podbródek i zamknęłam mu buzię, która akurat zaczynała się otwierać. Spojrzałam na chłopaków siedzących na przednich siedzeniach i zauważyłam, że Zayn też śpi.
-O, nie śpisz? – odezwał się Harry, patrząc w lusterka.
-Nie. Gdzie jesteśmy?
-Nie wiem, na jakimś zadupiu. Jeszcze trochę daleko. Ale przynajmniej robi się już jasno.
Zaśmiałam się krótko i podałam loczkowi swój termos z kawą, widząc jak ziewa przeciągle i mruga energicznie oczami.
-Trzymaj. Tobie się bardziej przyda.
Uśmiechnął się i wziął ode mnie termos. Popatrzyłam na niekończący się las przed nami i westchnęłam cicho, gdy nagle poczułam jakiś ciężar na swoim ramieniu. Spojrzałam w tamtą stronę i zaśmiałam się, widząc, jak Niall zrobił sobie ze mnie swoją poduszkę. Wyglądał przesłodko, kiedy spał. Wpatrywałam się w niego jak w obrazek, gdy przerwał mi Harry.
-Poradzisz sobie przez te 2 miesiące?
Co?
Zmarszczyłam brwi, nie wiedząc o co chodzi. Spojrzałam w jego stronę i napotkałam jego wzrok w lusterku.
-Nie rozumiem. – wymamrotałam.
Harry spojrzał na mnie jeszcze bardziej zdziwiony niż ja.
-Nie...Nie powiedział ci? – szepnął, otwierając szeroko oczy.
Zaczynało mnie to coraz bardziej przerażać. Co takiego miałby mi powiedzieć?
Pokręciłam tylko przecząco głową, chcąc się jak najszybciej dowiedzieć o co chodzi.
Widziałam, jak Harry przełknął ślinę, wahając się.
-Myślę, że powinien ci sam powiedzieć.
Odwrócił wzrok będąc pewien, że zakończyliśmy temat. Ale ja mu tak szybko nie odpuszczę.
Delikatnie podniosłam głowę swojego chłopaka i położyłam na siedzeniu, a sama przysunęłam się do przodu.
-Harry, o co chodzi?
Spojrzałam na niego poważnie.
-Jedziemy w trasę koncertową. – powiedział w końcu, patrząc przed siebie – Liam chce wziąć Emmę, skoro już ze sobą oficjalnie chodzą. Ale chyba jej jeszcze o tym nie mówił. Natomiast Niall nie może cię zabrać, bo nikt o was nie wie i byłoby to podejrzane. Myślałem, że już ci mówił, że się rozstaniecie na 2 miesiące.
Cios. Prosto w serce.
Nawet nie zorientowałam się, że wstrzymuję powietrze od momentu, kiedy wypowiedział te słowa.
Może Niall zamierza ze mną zerwać, zanim ktokolwiek się zorientuje, że w ogóle byliśmy razem. Specjalnie się do mnie nie przyznał, bo jestem dla niego ciężarem i nie wytrzymałby ze mną aż tyle czasu.
Poczułam się jak idiotka.
-Proszę cię, nie mów mu o tym. Jestem pewien, że sam z tobą o tym porozmawia w najbliższym czasie. Nie chcę wyjść na chama, nie miałem pojęcia, że ci jeszcze nie mówił.
Spojrzałam na niego i widząc jego błagalny wyraz twarzy, pokiwałam głową. Westchnęłam głośno i zerknęłam na blondyna, chcąc zadać mu w tym momencie ze 100 pytań. Kompletnie się pogubiłam, nie miałam pojęcia o co w tym wszystkim chodzi. Wszystko wskazywało na to, że chłopak po prostu się mną bawił, identycznie jak kiedyś Josh. To by tłumaczyło dlaczego w ogóle się przyjaźnią. Miałam ochotę szarpnąć Niallem, żeby się obudził i nawrzeszczeć na niego, żądając wyjaśnień. Ale tego nie zrobię. Przede wszystkim dlatego, że obiecałam Harremu, a po drugie, wyszłabym na wariatkę. Westchnęłam, wyobrażając sobie te cudowne 4 dni nad morzem, pełne intryg, gróźb, fałszu i kłamstw. I patrzenia na inne pary, które jakoś mogą być szczęśliwe.
Teraz myślę, że w ogóle nie powinnam się zgadzać na żaden związek z Niallem. Nie powinnam w ogóle się do niego w ten sposób zbliżać, czy myśleć o nim. Najpierw mogłam go lepiej poznać, sprawdzić czy to w ogóle ma sens, czy mnie nie skrzywdzi.
Ale po co, lepiej mu ulec po dwóch tygodniach, nie?
Jestem żałosna.


Otworzyłam leniwie oczy, słysząc przekleństwa Harrego. Zamrugałam parę razy, po czym rozejrzałam się wokół siebie. Leżałam wtulona w Nialla, z głową przy jego klatce piersiowe, która unosiła się delikatnie z każdym jego oddechem. Chłopak ostrożnie pogłaskał mnie po plecach, a ja zadrżałam lekko pod wpływem jego dotyku. Podniosłam wzrok, a on uśmiechnął się do mnie słodko.
Pewnie zasnęłam.
Niall złapał mnie za podbródek, po czym przysunął do mnie tak, że nasze twarze były na tej samej wysokości. Spojrzałam w jego oczy, które wyglądały niemalże jak ocean i mieniły się teraz różnymi kolorami w świetle słońca. Aż chciało się w nich utonąć. Z trudem odwróciłam od nich wzrok i spojrzałam tym razem na jego pełne, malinowe usta, które aż prosiły się, żeby je pocałować. Ledwo oderwałam od nich wzrok i poczułam je na swoich wargach. Moje ciało zadrżało, a ja położyłam dłonie na jego karku i przyciągnęłam do siebie, chcąc, by ten moment trwał wiecznie. Blondyn pogłębił pocałunek, wsuwając delikatnie do moich ust język, który już po chwili razem z moim tworzył idealną parę. Nawet nie wiem ile to trwało, aż usłyszałam „Awww” z ust Zayna. Niechętnie odsunęłam się od Nialla. Kompletnie zapomniałam, że nie jesteśmy sami. Spuściłam wzrok, czując jak się mocno rumienię. Próbowałam się jakoś dyskretnie zasłonić włosami, żeby ukryć swoje zażenowanie. Blondyn jednak znów uniósł moją głowę za podbródek i uśmiechnął się szeroko, nic sobie nie robiąc z tego, że obserwują nas jego kumple. Uśmiechnął się szeroko.
-Dzień dobry skarbie.
W odpowiedzi tylko się nieśmiało uśmiechnęłam i rozejrzałam się. Nawet nie zauważyłam, kiedy samochód stanął, a silnik zgasł. Odsunęłam się od Nialla i spojrzałam przez okno, po chwili lokalizując miejsce jako stację benzynową.
Zerknęłam na chłopaków z przodu i ku mojemu zdziwieniu zauważyłam, że oboje na mnie patrząc. Zayn z tą swoją uśmiechniętą miną, a Harry… No właśnie. Harry patrzył na mnie ostrzegawczo, jakby chciał mi dać do zrozumienia, że mam nie mówić Niallowi o tym, co mi przez przypadek powiedział jakąś godzinę temu.
Poczułam nieprzyjemny ucisk w żołądku.
Czyli jednak to nie był sen.
Sekundę później zarówno loczek, jak i mulat wysiedli z samochodu, zostawiając nas z Niallem sam na sam.
-Skończyło się paliwo. – uśmiechnął się chłopak i założył swoją czapkę tył na przód, chowając pod nią zmierzwione włosy. Skłamałabym mówiąc, że nie wygląda cholernie seksownie w takim połączeniu.
-Już niedaleko – kontynuował – Jak ci się spało?
Spojrzał na mnie z troską, a ja biłam się ze swoimi uczuciami. Może powinnam mu powiedzieć i dać mu się wytłumaczyć? Ale z drugiej strony, wkopię tylko Harrego.
Nie rozumiem.
Niall ma idealną okazję, żeby mi powiedzieć tu i teraz, jesteśmy sami, nie mogę nigdzie uciec itd.
A on pyta jak mi się spało?!
Blondyn widząc, że milczę, przytulił mnie do siebie, po czym pocałował w głowę i zmusił do spojrzenia mu w oczy.
-Hej, wszystko w porządku? – zapytał zaniepokojony.
Nie.
-Tak – uśmiechnęłam się lekko, przełknęłam dyskretnie ślinę, zdając sobie sprawę z tego, że zaprzeczam samej sobie – Wszystko w porządku.




Dodaję, bo jestem chora i przez cały dzień nie miałam co robić, więc coś tam naskrobałam.
Obserwujcie, komentujcie, polecajcie bloga.
Ostatnio statystyka spadła w dół więc pokażcie, że JESTEŚCIE <3
Będę informować o rozdziałach przez twittera! Więcej w zakładce Informowani

niedziela, 2 czerwca 2013

17



-Josh?
Wypowiedziałam jego imię tak drżącym i zająkniętym głosem, że sama nie byłam pewna, czy to na pewno ja to powiedziałam. Poczułam, jak moje nogi zaczęły drżeć, nagle zrobiło mi się zimno i słabo. Fala wspomnień uderzyła we mnie z ogromną siłą. Ten okropny ból i widok chłopaka w mojej głowie, zdradzającego mnie w najlepsze z pierwszą lepszą rozrywał mnie od środka. Przełknęłam z trudem ślinę, obserwując jak chłopak nonszalancko opiera się o framugę drzwi i unosi brwi.

-Proszę, proszę. Kogo my tu mamy? – zapytał retorycznie i zaśmiał się krótko, bezczelnie dając mi do zrozumienia, że w ogóle nie rusza go to, co mi zrobił.
Wzięłam głęboki oddech i policzyłam w myśli do trzech, żeby się trochę uspokoić i przede wszystkim nie rozpłakać. Nie mogłam w tej chwili pokazać mu, że jestem słaba. Nie mogłam dać mu tej satysfakcji, że zwyciężył, że jest lepszy ode mnie. Patrząc na niego zadawałam sobie pytanie co ja widziałam w tym człowieku. Jak mogłam być tak głupia i nie zauważyć że jest zwykłą świnią? Darzyłam go ogromnym uczuciem, którego on w ogóle nie odwzajemniał. Szkoda tylko, że zdałam sobie z tego sprawę trochę za późno i już zdążył mnie zranić.
-C-co ty tu robisz?
-No jak to co? Jestem najlepszym kumplem Horana, nie wiedziałaś o tym? – zaśmiał się i przyglądnął się swoim paznokciom – A ty, co ty tu robisz Chloe?
Widziałam, że świetnie się bawił moim kosztem.
-Jestem na koncercie, geniuszu. Jestem… - urwałam, zdając sobie sprawę z tego, że Niall mógł nie powiedzieć swojemu koledze o mnie, więc wolałam nie ryzykować. – Jestem jego przyjaciółką.
Gdy tylko dokończyłam to zdanie i byłam pewna, że brzmię przekonująco i stanowczo, brunet wybuchnął gorzkim śmiechem, odrzucając głowę do tyłu. Po chwili znów spojrzał na mnie tym swoim chamskim wzrokiem i mlasnął, kręcąc głową z dezaprobatą.
-Oj Chloe, Chloe. Nawet o tym nie myśl. Nie łudź się, że masz u niego szanse. Niall jest bardzo wymagającym typem, nie chwyta się takiej… - zlustrował mnie wzrokiem- No właśnie takiej. Nie startuj do niego, bo w życiu nie będzie cię chciał. A nawet jeśli, to i tak zostawi cię zaraz po tym, jak się z tobą zabawi. Ha, no właśnie. Chyba, że będziesz się zachowywała tak samo jak w stosunku do mnie. Musiałabyś mu wskoczyć do łóżka. Jeszcze mi za to zapłacisz, że nie chciałaś się oddać.
Podszedł do mnie. Stanął tak blisko mnie, że niemal słyszałam jego cichy, szybki oddech. Mimo tego, zmusiłam się do pozostania w miejscu, chociaż chciałam się cofnąć i utrzymania kontaktu wzrokowego. Pochylił się nade mną i wyszeptał mi do ucha.
- Jeszcze cię zniszczę, Chloe.
Wzdrygnęłam się na samą myśl tego, co on może wymyślić. Stałam jak sparaliżowana, podczas gdy on zdążył już odejść, śmiejąc się pod nosem, a ja zostałam sama w pustym korytarzu. Nie wiem ile tak stałam, aż ktoś objął mnie w talii od tyłu, powodując, że podskoczyłam ze strachu. Obróciłam się szybko wystraszona i gdy zobaczyłam za sobą blondyna, odetchnęłam nieznacznie z ulgą. Niall zaśmiał się  i przytulił mnie mocniej do siebie.
-Przepraszam, że cię wystraszyłem. – wymruczał mi do ucha i pocałował mnie w głowę. – Jak ci się podobał koncert?
Uśmiechnęłam się do niego i obróciłam się przodem do chłopaka, po czym wtuliłam się w niego. Wiedziałam, że lepiej mu nie mówić o Joshu, wolę trochę odczekać i wtedy mu wszystko opowiedzieć, o tym jak go spotkałam i co mi powiedział. Miałam wrażenie, że brunet miał przed nim sporo tajemnic. Przypuszczam, że nawet nie wiedział o tym, że to właśnie ten Josh mnie zdradził. Że w ogóle z nim byłam! Spojrzałam na blondyna i delikatnie skubnęłam zębami jego dolną wargę, wywołując u niego cichy jęk. Zaśmiałam się.
-Był świetny. Naprawdę bardzo mi się podobał.
Uśmiechnęłam się szczerze i zauważyłam, że chłopak za wszelką cenę próbuje wymyślić coś, co doprowadzi do zmiany tematu, byle tylko nie wspominać o geście Liama podczas show. Stwierdziłam, że mu to ułatwię.
-Więc… Pokażesz mi swoją garderobę?



Gdy Niall podjechał samochodem pod mój dom, spojrzał na mnie i widząc, że wciąż mam zapięte pasy bezpieczeństwa, zgasił silnik. Zerknęłam na niego i uśmiechnęłam się. Blondyn przejechał dłońmi wzdłuż kierownicy i przysunął się do mnie. Zaczął mi się intensywnie przyglądać. Od czubka głowy, analizował każdy skrawek mojego ciała w ciszy.
-Co robisz? – szepnęłam.
-Chcę cię dokładnie zapamiętać.
Zmarszczyłam brwi.
-Zapamiętać? Przecież nigdzie się nie wybieram. O co chodzi?
Uśmiechnął się delikatnie do mnie.
-Powiem ci w swoim czasie. – spojrzał mi w oczy – Jesteś piękna Chloe. Chcę, żebyś to wiedziała.
Poczułam, jak się rumienię i spuściłam wzrok, przygryzając delikatnie dolną wargę. Zaśmiał się.
-Jesteś słodka, kiedy się wstydzisz.
Złapał mnie za podbródek, zmuszając mnie do spojrzenia na niego i delikatnie, ale pewnie mnie pocałował.
-Słuchaj, pojutrze jedziemy na weekend do domku Harrego nad morze. Tak na zakończenie wakacji. Przypuszczam, że Liam już mówił Emmie, więc z pewnością nie byłabyś sama. Piszesz się?
Ah, no tak. Przecież to końcówka wakacji. Całkiem zapomniałam, że już za niecały tydzień muszę wracać do szkoły. Taki wyjazd byłby idealny. Odpoczęłabym wreszcie od pracy, zrelaksowałabym się. Poza tym uwielbiam morze. No i najważniejsze, miałabym więcej czasu do spędzenia z Niallem.
-Hm. Sama nie wiem. Jedziecie całym zespołem?
-Nasza piątka, Eleonor, Emma, Ty i Josh. Nie wiem czy go znasz, to mój kumpel…
I od razu cały mój entuzjazm osłabł. W głowie automatycznie pojawiły mi się słowa Josha, mówiące, że mnie zniszczy. Nie mogłam sobie wyobrazić wspólnego wyjazdu z nim, tego chytrego uśmieszku i równie chytrego planu odegrania się na mnie, za to, że nie chciałam się mu oddać. Sumienie podpowiadało mi, wręcz krzyczało, żebym powiedziała blondynowi o tym, co przydarzyło mi się za kulisami z jego kumplem, ale jakoś nie wiedziałam jak mam mu to oznajmić.
Przełknęłam głośno ślinę.
-Tak, wiem. Znam go bardzo dobrze. – mruknęłam pod nosem.
-Tak? Świetnie! Poznaliście się po koncercie? Spoko koleś, no nie?
Uśmiechnął się do mnie szeroko, jednak ja nie odwzajemniłam tego gestu.
-Znam go znacznie dłużej, Niall.
W odpowiedzi chłopak zmarszczył brwi, nie bardzo rozumiejąc o co mi chodzi.
Odwróciłam wzrok za szybę samochodu, jednak po chwili znów na niego spojrzałam.
-To przez niego w ogóle się poznaliśmy.
-Co? Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że…
Pokiwałam głową.
-Tak. To Josh mnie zdradził.


Niall

Co?! Co jej przyszło do głowy? Josh nigdy by czegoś takiego nie zrobił. Co prawda uwielbiał dziewczyny, uwielbiał się bawić i czasem był chamski, zresztą tak samo jak ja. Ale nigdy nie posunąłby się do takiego działania. Nigdy by nie zdradził dziewczyny, z którą był. To nie w jego stylu. To nie ten Josh, którego znam od parunastu lat. Spojrzałem na Chloe, przekonany, że musiała go pomylić z kimś innym.
-To na pewno nie on. On by ci tego nie zrobił. W ogóle nawet nie wiedziałem, że chodził z jakąś Chloe. Myślę, że jako przyjaciel by mi o tym powiedział. Nie sądzisz? 
Spojrzałem na nią wyczekująco.
-Ja… Nie wiem jak ci to powiedzieć, ale… - zaczęła się jąkać – Widziałam go po koncercie. Niall, wiem kto mnie zdradził, ok? Wiem, że to był on. Po prostu to wiem.
Westchnąłem. Muszę z nim pogadać.
-No dobra. To może po prostu pojedziesz z nami i spróbujecie sobie to wszystko wytłumaczyć, co?
Położyłem swoją dłoń na jej i uśmiechnąłem się zachęcająco.
-Nie wiem czy to jest dobry pomysł – mruknęła.
-Proszę, Chloe. Zrób to dla mnie.



Chloe 
Nie mam pojęcia czemu się zgodziłam. Będą z tego same kłopoty, jestem pewna. Już teraz się boję, dobrze wiem, że nigdy się z tym człowiekiem nie pogodzę. Dam mu tylko pole do popisu, żeby się na mnie zemścił i zepsuje mi tym samym cały wyjazd. Nie mogłam powiedzieć Niallowi o jego groźbach, bo dobrze wiedziałam, że w życiu by mi nie uwierzył. Prędzej uznałby mnie za wariatkę. Niestety obiecałam mu, że pojadę nad to morze, więc nie miałam wyjścia. 
Gdy wyszłam spod prysznica i poszłam się położyć, usłyszałam dźwięk nadchodzącego smsa. Spojrzałam na wyświetlacz.


Od: Nieznany
Słyszałem, że wybieramy się na wspólną wycieczkę. Szykuj się na kłopoty suko.


 ***


Wiem, że zmarałam i nie dzieje się nic ciekawego, ale wkrótce będą coraz ciekawsze momenty. 
KOCHAM CZYTAĆ WASZE KOMENTARZE NO *.*
I w ogóle was wszystkich kocham.
Proszę was, jeżeli ktokolwiek ma możliwość jakoś zareklamowania mojego bloga, byłabym naprawdę BARDZO wdzięczna. Robię co mogę, ale chciałabym dotrzeć do większej ilości odbiorców. Wielkie dzięki z góry za pomoc. Im więcej czytelników, tym szybciej dodam rozdziały, więc warto ;)