niedziela, 7 lipca 2013

21

Następnego dnia rano obudziłam się we własnym łóżku. To znaczy w łóżku moim i Nialla. Wstałam leniwie, widząc, że chłopaka nie ma obok mnie i stwierdziłam, że całe to chore przedstawienie było tylko moim wyobrażeniem w śnie. Jednak, gdy podeszłam do lustra i zobaczyłam w nim wrak człowieka, kompletnie niepodobnego do mnie, poczułam ucisk w żołądku. Podkrążone oczy, rozmyty makijaż, zmęczony wyraz twarzy. Uświadomiłam sobie, że to wszystko jednak zdarzyło się naprawdę, a ja zostałam sama z pustką w głowie i kompletnie nie wiedziałam co o tym myśleć.

Cały czas miałam wrażenie, że Josh ma coś z tym, wspólnego. Ale co niby miałby mieć?
Po prostu nie potrafiłam przyznać, że Niall jest bezuczuciowym chujem, jak już kiedyś sama go nazwałam.
Ogarnęłam się jakoś, umyłam, przebrałam i rozejrzałam po pokoju, zdając sobie sprawę z tego, że przecież nie zasypiałam w tym miejscu. Zmrużyłam oczy i próbowałam sobie przypomnieć, czy aby na pewno spałam na kanapie w salonie.
W końcu kompletnie zdezorientowana wyszłam z pokoju i poszłam do kuchni coś zjeść. Na miejscu spotkałam Emmę, która akurat robiła jajecznicę.
-O, hej Close. Zasnęłaś Niallowi na ramieniu czy jak? Bo niósł cię na rękach do pokoju w nocy. – zachichotała, nieświadoma niczego, co zdarzyło się zeszłej nocy.
Zagadka rozwiązana.
Ale pojawia się kolejne pytanie: Po co to robił?
Chwyciłam jabłko, unikając kontaktu wzrokowego z przyjaciółką i mruknęłam cicho:
-Rozstaliśmy się.
Ułamek sekundy potem podniosłam gwałtownie głowę, słysząc dźwięk tłuczonego szkła. Emma przeklęła pod nosem i kucnęła na ziemi, zbierając do ręki odłamki szkła z rozbitej szklanki. Wyrzuciła to wszystko i spojrzała na mnie z troską.
-Co się stało?
-Szczerze mówiąc nawet nie wiem… Po prostu ze mną zerwał. – przełknęłam z trudem ślinę i wbiłam zęby w dolną wargę, powstrzymując się od płaczu.
-Co? Tak po prostu?! Nie powiedział ci nawet dlaczego?! – Emma wytrzeszczyła na mnie oczy.
Spojrzałam prosto na nią ze łzami w oczach.
-On nawet na mnie nie spojrzał, Em.
Przyjaciółka pokręciła głową niedowierzając.
-To jest jakieś nienormalne. Jeszcze wczoraj jak niósł cię do pokoju, był wpatrzony w ciebie jak w obrazek. Nawet mnie nie zauważył!
Zamrugałam parę razy, próbując sobie to wyobrazić. Z zimną krwią ze mną zrywa, a chwilę potem znów jest kochanym, troskliwych chłopakiem odnoszącym mnie pokornie do łóżka?
O co w tym wszystkim właściwie chodzi?
Emma widząc moją minę, jakbym zaraz miała wybuchnąć płaczem już się nie odezwała, tylko podeszła do mnie i mocno przytuliła mnie do siebie, głaszcząc po włosach.
 
 
Jakąś godzinę później leżałam na tarasie z dziewczynami i próbowałam zapomnieć o tym wszystkim. Zarówno Eleonor, jak i Emma rozmawiały ze mną bardzo ostrożnie, próbując nie nakierowywać mnie na temat dotyczący Nialla, czy cokolwiek z nim związanego. A propo, w ogóle go dzisiaj nie widziałam. Sama nie wiem czy to dobrze, czy źle. Nie wiem co bym  zrobiła, jak bym go zobaczyła. Rozpłakała się? Całkiem możliwe.
Odrzuciłam wszystkie te raniące mnie myśli od siebie i skupiłam się tylko i wyłącznie na opalaniu.
Nagle usłyszałyśmy trzask, przez który aż podskoczyłam na leżaku. Spojrzałam na dziewczyny zdezorientowana i w tym samym momencie wszystkie trzy obejrzałyśmy się za siebie. Widząc nieźle wkurzonego chłopaka, który szarpał walizkę za sobą poprawiłam się na siedzeniu zaciekawiona i mocno zdziwiona.
-Czy to…?
-Josh?
-Ale co on…
-Wyjeżdża…
-Ale…
-Czemu?
-O co tu kurwa chodzi?
Obserwowałyśmy zdezorientowane, jak Josh otwiera tylne drzwi jakiegoś czarnego, sportowego samochodu, wrzuca do niego byle jak walizkę, po czym sam siada na miejscu pasażera. Zanim jeszcze zamknął za sobą drzwi, posłał nam mordercze spojrzenie, które aż wywołało u mnie ciarki. Sekundę później samochód odjechał z piskiem opon, a my jeszcze przez dobre parę minut siedziałyśmy w tym samym miejscu, wpatrując się w miejsce, w którym przed chwilą stał samochód.
-Wie ktoś o co w tym wszystkim chodzi? – zapytała Eleonor.
-Nie. Ale to wszystko jest jakieś chore. Pogróżki Josha, moje rozstanie z Niallem…-przełknęłam z trudem ślinę-  A teraz to. W ogóle gdzie do cholery jest…
Zanim zdążyłam wypowiedzieć jego imię, zauważyłam go, wychodzącego na taras. Wyglądał jak zwykle idealnie w białym podkoszulku i krótkich, granatowych spodenkach. Na nosie założone miał okulary przeciwsłoneczne.
Zastygłam jak tylko go zobaczyłam. Czułam, że łzy znów napływają mi do oczu, a fala bólu i goryczy uderzyła we mnie ze zdwojoną siłą. Jestem pewna, że gdybym teraz stała, to już bym się przewróciła.
Na początku Niall mnie nie zauważył. Był nieźle wkurzony, od razu można było to zauważyć. Włożył nerwowo papierosa do ust i zbliżył do niego zapalniczkę, ale w tym samym momencie podniósł wzrok i spojrzał prosto na mnie. Niemal zastygnął w miejscu z zapalniczką przy ustach. Wydawało mi się, że drgnął. Bolał mnie jego wzrok, wypalał dziurę w moim sercu, chociaż patrzył na mnie przez okulary. Miałam wrażenie, że czas się zatrzymał. Czułam się jak sparaliżowana, nie mogłam się ruszyć. Nie potrafiłam odwrócić od niego wzroku, chociaż bardzo chciałam. Nie mam pojęcia ile tak tkwiliśmy wpatrując się w siebie, aż Niall w końcu odpalił tego cholernego papierosa i chowając zapalniczkę do kieszeni, po prostu nas wyminął i poszedł na plażę. Zamrugałam parę razy, ale wciąż patrzyłam w to samo miejsce.
-To było… - zaczęła Emma.
-… Dziwne. – dokończyła Eleonor.
Ja natomiast cały czas miałam w głowie tylko jego wzrok i to, jak chamsko mnie olał. A przecież jeszcze wczoraj świetnie się razem bawiliśmy. Nawet rozmawialiśmy o oświadczynach. Przecież to kompletnie nie ma sensu. Nie miał żadnego powodu żeby ze mną zrywać. No chyba, że to, że nie chciałam się z nim przespać. Nie sądziłam, że naprawdę byłby do tego zdolny. To świadczyłoby o tym, że on się ze mną bawił i kompletnie nic do mnie nie czuł.
 
 
Przez kolejne dwa dni unikałam Nialla jak ognia. Chciałam tylko wrócić do domu i jak najszybciej o tym zapomnieć. O nim i o tym, jak bardzo mnie skrzywdził. Nie widziałam go praktycznie w ogóle, Harry dał mi osobny pokój, w którym mogłam być sama. Większość czasu spędzałam z dziewczynami, albo samotnie. Leżałam w łóżku dłużej niż do południa. Straciłam całkiem apetyt, grzebałam tylko widelcem po talerzu, a później odnosiłam talerz z tą samą ilością jedzenia, z którą go dostawałam. Ciągle płakałam i nie spałam praktycznie w ogóle, przez  co miałam tak wielkie cienie pod oczami, że nie dało się ich niczym zatuszować, więc nosiłam cały czas okulary. Wszyscy unikali rozmów na temat mnie i Nialla. O Joshu też ślad zaginął, a wszyscy zachowywali się, jakby w ogóle go tutaj z nami nie było. Dziewczyny próbowały się czegoś dowiedzieć od swoich chłopaków, ale na marne.
Czułam się, jakby wszyscy wokół mnie wiedzieli coś, czego ja nie wiem.
Czułam się samotna.
Odizolowana.
Zraniona.
 
 
 
Gdy nadszedł dzień powrotu do domu, chłopcy specjalnie tak nas przydzielili do samochodów, żebym mogła być z dala od swojego byłego chłopaka. Pierwszym samochodem jechał Harry, Zayn i Niall. Drugim ja, Emma i Liam, a trzecim Eleanor i Louis. Przez cały dzień w sumie tylko się pakowałam i pospacerowałam trochę po plaży, a wieczorem, jak tylko zaczęło zachodzić słońce, wszyscy zebraliśmy się na parkingu. Gdy tylko wsiadłam do samochodu, od razu położyłam się na tylnym siedzeniu i przykryłam się kocem po szyję, po czym od razu poszłam spać, mając nadzieję, że prześpię całą podróż. Na początku słuchałam trochę o czym mówią Em i Liam, ale gadali same pierdoły, więc w końcu zasnęłam.
 
Obudziłam się, słysząc jakieś rozmowy nade mną, ale nie otwierałam oczu. Nie poczułam żadnego trzęsienia, więc wywnioskowałam, że stoimy w miejscu. Po głosach poznałam Nialla, Zayna i Liama. Szeptali coś i czułam ich wzrok na sobie.
-Jak się trzyma?
-A jak się ma kurwa trzymać idioto.
-Przestań.
-Nie.
-Uspokójcie się, do cholery.
-Chciałem tylko zapytać co z nią.
-Jakbyś z nią nie zerwał to byś wiedział.
-A co innego mogłem zrobić?!
-Nie wiem, kurwa, może pogadać?
-Nie zrozumiałaby tego.
-Mogłeś spróbować.
-Może idioci dacie jej spokój?! Nie widzicie, że ona ledwo się trzyma? Prawie w ogóle nie sypia. Wszystko przez ciebie, i nie zamierzam tego tolerować. Wypad stąd, bo ją obudzicie – usłyszałam jakiś dziewczęcy głos, a chwilę potem kroki, odpalanie silnika i ruszyliśmy.
 
Obudziło mnie lekkie potrząsanie za ramię. Otworzyłam leniwie oczy i podniosłam się do pozycji siedzącej, próbując przyzwyczaić swój wzrok do panującej wokół ciemności. Zobaczyłam uśmiechającą się do mnie delikatnie Emmę.
-Jesteśmy pod twoim domem, kochanie. – powiedziała i pomogła mi wyjść z samochodu.
Liam w tym czasie zaniósł moją walizkę pod drzwi. Pożegnałam się z Emmą, a potem z każdym chłopakiem po kolei, bo wiedziałam, że nie zobaczę ich przez kolejne 2 miesiące. Prawie każdy z nich na odchodne powiedział „Trzymaj się”.
Tylko Niall się ze mną nie pożegnał. Siedział w samochodzie przez cały czas, nawet nie pofatygował się, żeby z niego wyjść. Podeszłam do drzwi i pomachałam wszystkim, starając się, żeby mój uśmiech wyglądał naturalnie, chociaż był wymuszony.
Gdy odjeżdżali popatrzyłam jeszcze do pierwszego samochodu i w tym samym momencie blondyn, siedzący na miejscu pasażera również na mnie spojrzał. Poczułam ucisk w żołądku. Posłałam mu tylko spojrzenie przepełnione bólem i zmęczeniem, po czym weszłam do domu, ciągnąc za sobą walizkę. Z racji tego, że wszyscy spali, wzięłam szybki prysznic i od razu poszłam spać. Zanim to zrobiłam, napisałam jeszcze Emmie smsa, żebyśmy spotkały się jutro i odkładając telefon dostałam jeszcze jednego smsa. Będąc przekonana, że jest od Emmy otworzyłam go szybko, ale zamiast tego na moim telefonie widniała krótka wiadomość.
Jedno słowo, które wywołało u mnie ciarki.

Od: Niall
Przepraszam.
       



NO DOBRA, MACIE.
KOCHAM WAS I W OGÓLE <3

DZIĘKI ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE

wtorek, 2 lipca 2013

20 cz II



Usiedliśmy na piasku z dala od imprezy i domu Harrego. W tle słychać było jeszcze stłumiony bas muzyki, ale w tej części plaży byliśmy tylko my, nikt inny się tutaj nie kręcił. W dodatku było bardzo cicho. Jedyny dźwięk, jaki był słyszalny to nasz śmiech. Niall oczywiście robił z siebie idiotę, budując zamek z piasku jak małe dziecko, twierdząc, że będzie moim księciem z bajki, a ja jego księżniczką uwięzioną w wieży.

Słodkie.
Ja natomiast przyglądałam się mu uważnie, ale chwilę później poszłam w stronę morza, pozostawiając go samego ze swoim zamkiem, czego nawet nie zauważył, będąc zbyt zajęty wspominaniem swojego dzieciństwa. Na początku weszłam do wody po kostki i spojrzałam na księżyc w pełni, który świecił nad taflą morza. Uśmiechnęłam się do siebie, widząc jak delikatnie oświetla fale, po czym zdjęłam bluzkę i spodenki, rzucając je na piasek. Zostając w samym stroju kąpielowym, który miałam pod spodem, wskoczyłam do wody.
Po upływie jakiś 15 minut zmęczona wyszłam z wody i chwytając swoje ubrania leżące na piasku do ręki, ruszyłam w stronę blondyna, który leżał na piasku i… spał. Podeszłam do niego i stanęłam nad nim, zakładając ręce na piersi. Krople wody spływały z mojego ciała i włosów na niego, co z pewnością go obudziło, tylko udawał, że go to nie rusza. Rzuciłam więc ubrania obok nas i usiadłam na nim okrakiem, podwijając przy tym jego koszulkę do góry. Oparłam się dłońmi po jego bokach i nachyliłam się, po czym musnęłam delikatnie jego usta swoimi mokrymi wargami. Momentalnie chłopak się uśmiechnął, a sekundę po tym otworzył leniwie oczy.
-Chcę być tak budzony codziennie – wymruczał.
W odpowiedzi uśmiechnęłam się tylko i spojrzałam mu głęboko w oczy, na co on położył dłonie na moich biodrach i przyjrzał mi się dokładnie.
-Jesteś piękna. – szepnął.
Gdy tylko to usłyszałam, poczułam jak moja twarz robi się czerwona jak burak, a ja, nie chcąc by zauważył moje zawstydzenie, spuściłam wzrok i zaczęłam się bawić palcami końcem jego koszulki.
-Spójrz na mnie. – kontynuował.
Pokręciłam tylko głowa i przygryzłam dolna wargę, na co on złapał mnie za podbródek, zmuszając do tego, żebym na niego spojrzała.
-Jesteś piękna, Chloe i chcę, żebyś w to uwierzyła. – powiedział powoli, patrząc mi w oczy, po czym przejechał kciukiem po mojej dolnej wardze i złożył na niej delikatny pocałunek.
Wracając do domu Niall niósł mnie na barana i cały czas się śmiał, mówiąc, że za to poświęcenie wrzuci mnie do basenu. Niestety nie przypuszczałam jednak, że naprawdę to zrobi. Gdy tylko wynurzyłam się z wody, krzyknęłam „JESTEŚ MARTWY!” i cała mokra zaczęłam go gonić. Wiadomo, ze był ode mnie dużo szybszy i wbiegł do domu, zanim jeszcze zdążyłam wydostać się z wody. Pobiegłam za nim i zaraz wbiegłam do naszego pokoju, będąc pewna, że tam jest. Jednak gdy tylko otworzyłam drzwi i zapaliłam światło, nikogo nie było w środku. Weszłam nieco dalej i po sekundzie krzyknęłam przestraszona, czując jego dłonie na swojej talii. Szybko obrócił mnie przodem do siebie i zaczął całować, zanim zdążyłam wydusić z siebie jakiekolwiek słowo. Zaśmiałam się przez pocałunek, przysuwając się do niego, na co on uniósł delikatnie moje biodra w górę, pozwalając mi opleść go nogami w pasie. Wsunął język do moich ust, całując mnie coraz zachłanniej, zamknął drzwi nogą i zaczął iść, podtrzymując mnie żebym nie spadła. Już po chwili opadłam na miękki materac, a Niall nachylił się nade mną i delikatnie przejechał palcami wzdłuż mojego ciała, obserwując mnie dokładnie. Po chwili znów zaczął mnie całować. Obrócił mną tak, że teraz ja byłam na górze i opadłam na niego, przyciskając swoje ciało do niego. Ścisnęłam jego koszulkę w dłoniach, po czym ściągnęłam mu ja. Temperatura w pokoju się zwiększyła, a ja poczułam ogromną chęć większej bliskości między nami. Niall położył dłonie na moich pośladkach i ścisnął je, powodując, że zajęczałam mu w usta, co nabuzowało go jeszcze bardziej i jednym szybkim ruchem ściągnął mi bluzkę, badając jedocześnie językiem wnętrze moich ust.
I wtedy w mojej głowie zapaliła się czerwona lampka.
W sekundzie przypomniałam sobie słowa Josha.
Nie startuj do niego, bo w życiu nie będzie cię chciał. A nawet jeśli, to i tak zostawi cię zaraz po tym, jak się z tobą zabawi. 
I tą nieszczęsną trasę koncertową, o której nawet mi nie powiedział.
Automatycznie odepchnęłam Nialla od siebie, chyba trochę za mocno. Chłopak uniósł ręce w górę.
-Spokojnie Chloe, jeżeli nie chcesz to w porządku. – powiedział, patrząc na mnie łagodnie.
Zeszłam z niego i usiadłam naprzeciwko, walcząc z uczuciami wewnątrz mojej głowy. Podciągnęłam kolana pod brodę i patrzyłam ciągle na swoje stopy.
Niall spojrzał na mnie z troską.
-Chloe? Chloe… Przepraszam, ja… Nie chciałem cię do niczego zmuszać. Przepraszam jeśli cię zraniłem. – wyszeptał ostrożnie, wyciągając ręce, żeby mnie przytulić, ale odsunęłam się.
-Chcesz mnie wykorzystać. – wychrypiałam ledwo słyszalnie, wciąż unikając jego wzroku. Wiedziałam, że jak tylko na niego spojrzę, to wybuchnę i zacznę płakać jak małe dziecko.
-Co? Nie zrobiłbym ci tego, przecież wiesz… - szepnął.
Zmusiłam się na odwagę i z trudem podniosłam wzrok, patrząc mu w oczy. Zamrugałam parę razy, pozwalając, by kilka łez spłynęło po moich policzkach. Przełknęłam ślinę.
-Kochanie, nie płacz… - zaczął, ale mu przerwałam.
-Twój przyjaciel powiedział mi, że jak tylko mnie przelecisz, to mnie zostawisz. W ogóle nic do mnie nie czujesz, chcesz mnie tylko wykorzystać. – mówiąc to straciłam kompletnie panowanie nad swoim płaczem – Poza tym, Niall kiedy niby zamierzałeś mi powiedzieć że wyjeżdżasz na 2 miesiące, co? Może w dzień wyjazdu? Albo może w ogóle byś mi tego nie powiedział? Może faktycznie twój plan polegał na zaliczeniu kolejnej dziewczyny, a potem zostawienia jej zranionej na pastwę losu? – ostatnie słowo prawie wykrzyczałam, po czym po prostu wstałam i wyszłam z pokoju, zostawiając oszołomionego Nialla samego, który krzyczał jeszcze za mną, ale nie gonił mnie.
Poszłam na plażę przed domem i usiadłam na piasku, dając upust wszystkim swoim emocjom. Zaczęłam płakać jak małe dziecko, nie przejmując się swoim rozmytym makijażem i podkrążonymi oczami. Nie wiedziałam nawet co mam o tym wszystkim myśleć. Nie wiedziałam już co jest prawdą, a co nie. O co tak naprawdę chodzi Niallowi i czy serio jestem tylko jego kolejną zabawką?
Miałam ochotę umrzeć. Tu i teraz.
Zniknąć.
Po prostu zniknąć.
Jednak zamiast zniknięcia, siedziałam na plaży ponad godzinę, dopóki nie dołączył do mnie Niall, siadając obok. Nawet na niego nie spojrzałam i zarówno on jak i ja siedzieliśmy w ciszy przez kilkanaście minut, wpatrując się w księżyc. Byłam przekonana, że chciał mi to wszystko wytłumaczyć, tylko nie wiedział jak dobrać słowa. Właśnie tego potrzebowałam teraz. Wyjaśnienia. Bo ja zwyczajnie pogubiłam się we własnych myślach.
-Chyba powinniśmy sobie zrobić przerwę.- powiedział cicho, wciąż patrząc przed siebie.
Zamarłam.
Zapomniałam jak się oddycha.
Czy on właśnie…?
W jednej chwili miałam wrażenie, że czas się zatrzymał a ja zostałam wepchnięta do jakiejś wielkiej, ciemnej przepaści. Zamrugałam parę razy, próbując się uspokoić, chociaż moje serce waliło tak mocno, że miałam wrażenie, że zaraz przebije mi skórę. Niekontrolowanie zaczęłam się trząść, a po chwili spojrzałam na Nialla, nie wierząc, że właśnie to powiedział. Znów łzy napłynęły mi do oczu.
-Dla.. Dlaczego? – zapytałam, próbując się nie rozpłakać na nowo.
-Nie pytaj, Chloe. Proszę. – powiedział, wciąż na mnie nie patrząc – Po prostu dajmy sobie trochę przestrzeni.
-Przestrzeni? – zapytałam ironicznie, czując jak głos mi się łamie. – Czyli to prawda? To… to co mówiłam… To co Josh mówił… - dodałam szeptem.
Niall z trudem przełknął ślinę i nie odpowiedział mi. Mało tego, on nawet na mnie nie spojrzał, więc nie mogłam odczytać żadnych emocji z jego twarzy.
To zabolało najbardziej. Sprawił mi taki ból, że niemal czułam, jak moje serce zostało rozerwane na miliony malutkich kawałeczków. Po prostu mnie porzucił, nie wytłumaczywszy mi niczego. Niczego. To było dużo gorsze od wszystkiego, czym mógł mnie zranić Josh.
Spojrzałam na niego ostatni raz, pociągnęłam nosem i bez słowa wstałam, po czym szybko poszłam do willi Harrego. Odwróciłam się jeszcze, ale Niall wciąż siedział w tym samym miejscu i wpatrywał się w ten sam punkt przed sobą.
W jednej chwili straciłam chęć życia. Nie miałam ochoty nic zjeść, nie miałam ochoty nawet wzięcia prysznica. Wzięłam kołdrę i położyłam się na kanapie w salonie, chcąc być jak najdalej osoby, która tak bardzo mnie zraniła.
Osoby, którą równocześnie nienawidziłam, ale i kochałam.
Nie chciałam widzieć jak przychodzi do domu, więc starałam się jak najszybciej zasnąć. Jednak zanim udało mi się to zrobić, dostałam smsa.
    
Od: Josh
Kto by pomyślał, że udało mi się ciebie zniszczyć, nic nie robiąc.
Nie sądziłem, że pójdzie tak łatwo.






 ___



Nie spodziewaliście się tego, co?

piątek, 28 czerwca 2013

20 cz.I

-Czemu mi o tym wcześniej nie powiedziałaś?! – prawie krzyknęła Emma.
Opowiedziałam jej całą historię o zdarzeniach po koncercie, przed wyjazdem, w trakcie wyjazdu itd. Mówiłam też o tym, że Niall nie wie, że Josh mi groził i że jest w niego wpatrzony jak w bóstwo.
Wiem, że powinnam powiedzieć jej o tym wcześniej, ale zwyczajnie się bałam. Bałam się, że zareaguje tak samo jak Niall. I pewnie zareagowałaby tak, gdyby nie to, że na własnej skórze przekonała się jaki naprawdę jest Josh.
-Bałam się. – powiedziałam cicho i rozejrzałam się po pokoju już 50 raz dla pewności, czy na pewno nikt nas nie słyszy. Chociaż wiedziałam, że wszyscy są na plaży, to jednak ostrożności nigdy za wiele.
Emma westchnęła.
-Musimy się go pozbyć.
-Wiem. Ale będzie ciężko.
Znów westchnięcie.
-Mhm. Szczególnie, że wszyscy oprócz nas lubią Josha.
No właśnie, wszyscy lubią… Chwila.
Eleanor.
Uśmiechnęłam się szeroko do Emmy i uniosłam brwi.
-Co? – zapytała zdezorientowana.
-Nie wszyscy. – odparłam z satysfakcją.
Blondynka energicznie podniosła się na łóżku.
-Wiesz coś czego ja nie wiem?
Pokiwałam głową.
-Eleanor nie lubi Josha. To już coś.
Przyjaciółka uśmiechnęła się szeroko.
-Trzeba z nią pogadać. Wykopiemy go, zobaczysz.


Stanęłam na brzegu piasku, pozwalając by woda obmywała mi stopy. Wystawiłam twarz do powoli zachodzącego słońca i poprawiłam na nosie okulary przeciwsłoneczne.
Myślałam o tym, jaki Josh jest bezczelny. Udaje przyjaciela chłopaków, a w między czasie próbuje dobrać się do majtek ich dziewczynom. Co to za przyjaciel? I w ogóle dlaczego oni są tak tępi, że tego nie zauważają? Perfidnie ich wykorzystuje, udając, że jest cudowny i wspaniały, a w rzeczywistości jest zwykłym dupkiem, niewartym niczyjej uwagi. Więc dlaczego do cholery jest tutaj, ze mną, na wakacjach i nie pozwala mi się bawić jak normalnej nastolatce? A ja, zamiast zająć się opalaniem, pływaniem, czy choćby swoim chłopakiem, cały czas tylko przejmuję się groźbami tego debila. Muszę wziąć się w garść i się mu postawić.
Nagle poczułam czyjeś dłonie, obejmujące mnie od tyłu.  Przestraszona obróciłam głowę i od razu mój wyraz twarzy złagodniał, a widok cudownych, niebieskich tęczówek rozwiał wszystkie moje myśli i zmartwienia. Uśmiechnęłam się delikatnie i musnęłam jego wargi, a on oparł brodę o moje ramię.
-Nie widziałem cię prawie cały dzień. Gdzie byłaś? – jęknął.
Planowałam zniszczenie twojego kumpla Josha.
-Siedziałam z Emmą i Eleanor. Wynagrodzę ci to. Wieczór spędzimy razem. – uśmiechnęłam się.
Zabrzmiało dwuznacznie.
Niall uniósł brwi.
-Noc też? – powiedział i poruszał brwiami.
Walnęłam go lekko i zaśmiałam się, próbując zignorować fakt, że najprawdopodobniej byłam cała czerwona.
-Jesteś słodka, kiedy się wstydzisz. – wyszeptał mi do ucha i przygryzł je delikatnie, sprawiając, że poczułam przyjemny dreszcz i przygryzłam dolną wargę.
Niall zaczął muskać ustami skórę mojej szyi, czasem dokładając język. Przymknęłam oczy i przechyliłam głowę na bok, dając mu lepszy dostęp. Kiedy blondyn przejechał językiem po mojej skórze, wydałam z siebie niekontrolowany jęk. Od razu otworzyłam szeroko oczy i speszona odsunęłam się od chłopaka, na co on się zaśmiał.
-Nie wstydź się. To nic złego.
Uśmiechnął się szeroko i przytulił mnie do siebie.
-Fajnie, że tak na ciebie działam. – dodał, śmiejąc się cicho.
W odpowiedzi wtuliłam się w niego mocno i zauważyłam Josha, siedzącego trochę za nami, który uważnie się nam przyglądał. Automatycznie poczułam ucisk w żołądku.
-Czy on musi się na nas gapić? – mruknęłam pod nosem.
-Kto?
-Josh.
Niall odsunął mnie od siebie i spojrzał na swojego „przyjaciela”. Machnął do niego ręką żeby sobie poszedł, śmiejąc się przy tym, a Josh odpowiedział mu tym samym, ale po chwili rozbawiony wystawił do nas środkowego palca, chociaż byłam pewna że to było do mnie, wstał i odszedł.
Niall zaśmiał się.
-Co za debil.
-Taa… - mruknęłam.
-Hej, dalej się nie pogodziliście?
-No jakoś nie.
Westchnął.
-Chloe proszę, spróbuj. Jestem pewny, że jeśli tylko dasz mu szansę, to się zaprzyjaźnicie.
Masz na myśli to, że mnie najprawdopodobniej czymś odurzy i zgwałci w krzakach? Spoko, już lecę się z nim zaprzyjaźniać, kochanie!
Zamiast tego mruknęłam tylko:
-Ok.


Zaraz po zmroku cała plaża obładowana była hawajskimi budkami z drinkami w ananasach albo kokosach, między palmami zawisnęły kolorowe światełka, wiszące nad plażą. Na piasku w momencie znalazł się tłum nastolatków, tańczących do muzyki, wydobywającej się z ogromnych głośników, ustawionych wzdłuż plaży co jakieś 5 metrów.
Wśród tłumu była i nasza paczka. O dziwo bez Josha. Nie mam pojęcia co się z nim stało, nie widziałam go odkąd gapił się na mnie i Nialla na plaży. Co za idiota. Sam nie ma dziewczyny, więc się podnieca cudzymi.
A tak w ogóle to od teraz ja, Emma i Eleonor jesteśmy w jednej drużynie.
Polubiłam dziewczynę Louisa i coś czuję, że jeszcze zostaniemy przyjaciółkami.  Kto by pomyślał, że taki dupek nas do siebie zbliży.
Odeszłam na chwilę od dziewczyn, z którymi cały czas tańczyłam i podeszłam do jednej z hawajskich budek, która cieszyła się szczególnym zainteresowaniem. Przecisnęłam się przez tłum, chąc zobaczyć co tak przyciągnęło ich uwagę i zauważyłam dwój chłopaków bez koszulek w środku. Blondyna w snapbacku i bruneta z lokami w beżowym kapeluszu. Zaczęłam się śmiać, widząc Harrego, żeglującego butelkami, co chwile z którejś coś popijając. Niall też chciał się popisać, ale chyba mu nie wyszło, bo prawie wszystkie butelki upuścił i rozbiły się na drewnianej posadzce. Oboje byli nieźle wstawieni.
Przewróciłam teatralnie oczami i zawołałam swojego chłopaka, na co on od rau się odwrócił i uśmiechnął się do mnie szeroko. Zauważyłam szaleńczy błysk w jego oczach. Niemal w sekundzie przeskoczył blat, który nas dzielił, uklęknął przede mną jakby miał mi się oświadczyć, powodując, że cały tłum zebrał się wokół nas, przyglądając się całej sytuacji. Niall wręczył mi ananasa z wystającą słomką i parasolką, w którym pływała jakaś alkoholowa ciecz. Widząc jego akcję, zaczęłam się głośno śmiać. Wzięłam od niego drinka i kazałam mu wstać, wciąż się śmiejąc. Blondyn niespodziewanie złapał mnie w talii i szybko, wręcz brutalnie przyciągnął mnie do siebie. Przysunął się do mnie, a ja spojrzałam mu radośnie w oczy, po czym czule pocałowałam go w usta. Po chwili słysząc klaskanie i wiwatowanie, odsunęłam się od chłopaka i rozejrzałam się wokół. Zapomniałam o tym całym tłumie. Momentalnie się speszyłam i schowałam twarz w szyję Nialla, na co on się słodko zaśmiał i wyprowadził mnie z tłumu. Wciąż się śmiejąc z całej tej sytuacji, objął mnie ramieniem i spacerowaliśmy po plaży brzegiem morza. Machnęłam tylko do Eleanor, żeby się o mnie nie martwiły i nawet tam nie podchodziłam, widząc schlanego Liama, próbującego uparcie dobrać się do Emmy.
-Jak tak będą wyglądać twoje prawdziwe oświadczyny, to ja zaczynam się ciebie bać. – zaśmiałam się.
-Jeszcze nie znasz moich możliwości, Close. Wymyśle coś dużo lepszego.


Krótki,wiem. Ale nie mam weny.
Rozdział jest podzielony na dwie części, ponieważ akcja 
będzie się rozgrywała w ciągu jednego dnia.  
Druga część tego rozdziału jest bardzo ważna, więc musicie mi dać 
trochę czasu, żebym napisała to jakoś porządnie. Obserwujcie mnie na tt.
UDANYCH WAKACJI! ♥